Debata prezydencka – jedno z kluczowych narzędzi demokracji – może po raz kolejny zostać wykorzystane nie po to, by pokazać wszystkich kandydatów, lecz by manipulować opinią publiczną. Z najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika jasno: 81,3% Polaków chce debaty pomiędzy Trzaskowskim, Nawrockim a Mentzenem. Nikt jednak nie pyta: dlaczego z tego grona wycięty został Grzegorz Braun – jedyny kandydat antysystemowy?
Debaty chcą wszyscy – ale czy dostaną prawdę?
Sondaż nie pozostawia złudzeń. Chęć uczestnictwa w debacie wyrażają:
- Wyborcy wszystkich opcji: KO, Trzeciej Drogi, Lewicy, PiS i Konfederacji – średnio ponad 80%
- Kobiety i mężczyźni
- Mieszkańcy wsi, małych i dużych miast
- Osoby z każdym poziomem wykształcenia
To nie jest margines. To ogólnonarodowe oczekiwanie. Ale co robią media? Zamiast dać głos wszystkim kandydatom, zaczynają selekcję. Tak, jakby tylko trzech „zatwierdzonych” polityków miało prawo ubiegać się o urząd prezydenta.
Braun – wykluczony, bo mówi zbyt dosadnie?
Dlaczego Grzegorz Braun miałby nie wziąć udziału w debacie? Przecież jest pełnoprawnym kandydatem. Reprezentuje środowiska wolnościowe, katolickie i antysystemowe, głosem których są setki tysięcy Polaków. To on mówi o zniesieniu przymusu sanitarnego, o wyjściu z dyktatu unijnego, o obcych wpływach w mediach i polityce. Ale właśnie dlatego system próbuje go przemilczeć.
Jego obecność w debacie oznaczałaby konieczność mówienia prawdy o sprawach, które inni wolą przemilczeć – o WHO, Zielonym Ładzie, paktach migracyjnych, układach politycznych i finansowych zależnościach.
Trzaskowski i Nawrocki – debata pozorowana?
Z kolei Trzaskowski stawia warunek: weźmie udział tylko w jednej debacie, z wszystkimi kandydatami. Ale nie mówi jasno, co się stanie, gdy media zaproszą tylko wybranych. Nawrocki z kolei boi się Mentzena, chociaż zgrywa twardego antytrzaskowca. A gdzie w tym wszystkim szacunek do wyborców?
Art. 120 Kodeksu wyborczego: debata to obowiązek
Według polskiego prawa, Telewizja Polska ma obowiązek zorganizować debatę prezydencką. W tym roku ma ona odbyć się 12 maja o godzinie 20:00, a transmisję zapowiedziały TVP, TVN24 i Polsat. Jednak już teraz widzimy, że decyzje o udziale są uzależniane od warunków politycznych i stacji, które ją organizują.
To nie demokracja. To medialna selekcja kandydatów. Polacy nie chcą wyłącznie debaty trzech panów. Chcą debaty wszystkich kandydatów. Bez cenzury. Bez manipulacji.
Czas powiedzieć „DOŚĆ!”
Polacy mają prawo usłyszeć każdego, kto zebrał podpisy i spełnił wymogi startu w wyborach. Próba wyciszenia Grzegorza Brauna to atak na wolność słowa i pluralizm polityczny. Jeśli media i elity polityczne nie dopuszczą go do głosu, to my – obywatele – musimy ten głos przekazać dalej.
Niech decydują ludzie, a nie producenci telewizyjnych debat.