Demokracja po unijnemu? Tylko wtedy, gdy wygrywają „nasi”

0
9

Władza lubi ciszę. A jeszcze bardziej lubi… brak konkurencji. W ostatnich tygodniach obserwujemy coraz bardziej bezczelne i otwarte działania unijnych elit, które pokazują jedno: demokracja w Unii Europejskiej to fasada. I to coraz mniej przekonująca.

Rumunia: wyniki nie te, więc do kosza

Zacznijmy od Rumunii. Tamtejsze władze anulowały wyniki wyborów lokalnych w sektorach, gdzie niespodziewanie wygrała opozycja. Oficjalnie? „Nieprawidłowości”. Nieoficjalnie? Przegrali z niewłaściwymi ludźmi. Proszę bardzo – demokracja europejska w praktyce. Wygrać można, ale tylko jeśli jesteś z „właściwej” partii.

Francja: Le Pen? Nie tym razem!

Francja, kolebka demokracji, wolności i równości? Proszę was. Marine Le Pen, liderka prawicowej opozycji, od lat staje naprzeciwko establishmentu – i właśnie dlatego system próbuje ją wykluczyć z gry. Media milczą, sądy się ślimaczą, ale cel jest jasny: nie dopuścić do wyborów żadnego realnego zagrożenia dla status quo. I tak właśnie wygląda demokracja XXI wieku – głosować możesz, ale tylko na tych, których ci wybiorą.

Polska: Unijny nadzór przed wyborami?

I wreszcie Polska. Henna Virkkunen, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji (ciekawe połączenie…) domaga się „okrągłego stołu” w sprawie wyborów prezydenckich – jeszcze przed ich przeprowadzeniem.

Pytam: co to ma znaczyć?

Czy wybory w Polsce są aż tak niebezpieczne dla Brukseli, że trzeba „uzgadniać” ich przebieg zanim Polacy pójdą do urn? A może chodzi o coś innego – ustalenie warunków gry tak, by znów wygrał „właściwy” kandydat, czyli ten, co podpisuje wszystko bez czytania?

Unia Europejska – demokracja tylko z nazwy

To wszystko układa się w przerażający obraz: Unia Europejska przestała być demokratyczna. Teraz przestała się z tym kryć.

  • Głosowanie? Tylko jeśli wynik się zgadza.
  • Wolność słowa? Tylko dla tych, co mówią jak trzeba.
  • Równe szanse? Tylko w teorii.

Prawica, konserwatyści, suwerennościowcy? Blokowani, oczerniani, eliminowani.

Demokracja nie polega na tym, że zawsze wygrywają ci sami

Prawdziwa demokracja to możliwość zmiany. To wybór. To szansa, że ci, którzy zawodzą, mogą zostać odsunięci.
Tymczasem w unijnej rzeczywistości mamy do czynienia z systemem, który ręcznie steruje wszystkim – od sondaży, przez media, aż po sądy i komisje wyborcze.

To nie demokracja.
To miękka dyktatura uśmiechniętych eurokratów.

Czas zdemaskować ten system

🔴 Rumunia – unieważnione wybory, bo wynik się nie zgadza.
🔴 Francja – prawicowa opozycja trzymana z dala od urn.
🔴 Polska – naciski z Brukseli, żeby „ustalać reguły gry” przed wyborami.

Jak długo jeszcze będziemy udawać, że to wszystko jest normalne?