Zakaz zabierania głosu. Dotkliwe kary finansowe. Wykluczenie z obrad. Dla wielu polityków taki scenariusz byłby pretekstem do odpoczynku lub intensyfikacji kampanii wyborczej. Ale nie dla Grzegorza Brauna.
Mimo nałożonych sankcji przez lewicowo-liberalną większość w Parlamencie Europejskim, poseł Konfederacji Korony Polskiej nie ucieka od obowiązków. Wręcz przeciwnie – udaje się do Brukseli, by wykonywać swój mandat, mimo że uniemożliwiono mu publiczne zabieranie głosu.
Cenzura zamiast demokracji
Wolność słowa? Tylko dla wybranych. Parlament Europejski – który tak chętnie poucza Polaków o „demokracji i praworządności” – sam stosuje metody znane z najgorszych czasów cenzury. Gdy poseł mówi rzeczy niewygodne, zostaje wyciszony. Gdy ma odwagę głosić poglądy sprzeczne z unijną poprawnością – odbiera mu się głos.
Tak właśnie traktuje się przedstawiciela Polski – legalnie wybranego europosła przez setki tysięcy obywateli.
Braun: „Nie dla przywilejów, tak dla obowiązków”
W sytuacji, w której niejeden polityk wykorzystałby medialny rozgłos i zaszył się w kraju na czas kampanii prezydenckiej, Grzegorz Braun wybrał obowiązek wobec Narodu. Wziął udział w głosowaniach w Parlamencie Europejskim, wiedząc, że jego głos – choć niewidoczny w debacie – wciąż może realnie wpłynąć na decyzje mające wpływ na życie milionów Europejczyków.
Głos w sprawach najważniejszych
Parlament Europejski decyduje o wszystkim: od polityki klimatycznej, przez migrację, po bezpieczeństwo żywności i strategię cyfrową. A wszystko to pod płaszczykiem demokracji, w rzeczywistości prowadzone przez urzędników i lobbystów, którzy z narodowymi interesami mają niewiele wspólnego.
Dlatego obecność polskich suwerenistów – choć często marginalizowana – jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek. I dlatego Grzegorz Braun pokazuje, czym naprawdę jest odpowiedzialność i służba narodowi.
Symbol niezłomności
W czasie, gdy wielu polityków ślizga się na medialnych frazesach, a inni wolą schować się za partyjnym PR-em, Grzegorz Braun pozostaje wierny zasadzie: „Jestem tam, gdzie powinienem być”.
To nie tylko kampania. To postawa.