W piątek ministra kultury Marta Cienkowska poinformowała o odwołaniu prof. Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego.
Oficjalne powody
– „Głównym powodem mojej decyzji jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze” – powiedziała minister Cienkowska podczas konferencji prasowej.
Jednocześnie ogłosiła, że nowym dyrektorem Instytutu zostaje Karol Madaj – historyk, znany m.in. z pracy w IPN, Muzeum Historii Polski oraz jako dyrektor Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej.
Reakcje opozycji patriotycznej
Decyzję natychmiast skomentowała europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.
– „Presja ma sens! Krzysztof Ruchniewicz, antypolski szef Instytutu Pileckiego, został wreszcie ODWOŁANY!” – napisała w mediach społecznościowych.
Zajączkowska-Hernik przypomniała, że Ruchniewicz:
- proponował seminaria o „zwrotach dóbr kultury przez Polskę Niemcom”,
- odwołał konferencję w Berlinie dotyczącą zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki,
- uznał temat reparacji wojennych za „zamknięty”,
- zwolnił szefową Instytutu Pileckiego w Berlinie, Hannę Radziejowską.
– „Niesamowite pasmo kompromitacji, zarówno ze strony prof. Ruchniewicza jak i całego rządu. Dopiero gigantyczna fala krytyki sprawiła, że pękli i odpuścili obronę tej ośmieszającej Polskę persony” – dodała europosłanka.
Koniec „niemieckiej narracji”?
Patriotyczne środowiska wielokrotnie krytykowały Ruchniewicza za działania wpisujące się w niemiecką narrację historyczną i polityczną. Wskazywano, że Instytut Pileckiego – mający bronić pamięci polskich bohaterów i prawdy o niemieckich zbrodniach – stawał się pod jego kierownictwem instytucją uległą wobec Berlina.
– „Oby następny prezes nie hańbił swoimi działaniami Instytutu, którego patronem jest nasz bohater Witold Pilecki, i będzie reprezentował polskie interesy, a nie niemieckie. Choć z tym rządem to mało prawdopodobne” – podsumowała Zajączkowska-Hernik.
Tło sprawy
Ruchniewicz kierował Instytutem od listopada 2024 roku. W sierpniu 2025 r. zwolnił Hannę Radziejowską – szefową berlińskiej filii IP – mimo że ta zgłaszała nieprawidłowości dotyczące planów „seminariów o zwrocie dóbr kultury Niemcom”. Spór o jej status sygnalistki dodatkowo obciążył wizerunek instytutu.
Komentarze są zamknięte