Trump ogłasza gospodarczy Dzień Niepodległości. Cła uderzają w Unię Europejską i Chiny

0
5

Donald Trump wraca do gry. Prezydent USA podpisał rozporządzenie, które zmieni światowy układ handlowy. Nałożenie „ceł wzajemnych” na poziomie minimum 10 proc. na towary importowane do USA to nie tylko decyzja ekonomiczna. To manifest suwerenności i cios w globalistyczny porządek, który przez dekady drenował amerykański przemysł i niszczył niezależność narodów.

Gospodarczy reset: minimum 10 proc. ceł, dla UE aż 20 proc.

Zgodnie z rozporządzeniem podpisanym w Ogrodzie Różanym Białego Domu, nowa polityka handlowa USA zakłada:

  • 10% stawkę podstawową na towary importowane z każdego kraju,
  • wyższe, dopasowane cła dla państw, które stosują wobec USA największe bariery handlowe.

Unia Europejska – jak łatwo się domyślić – trafiła na czarną listę z cłem na poziomie 20 proc.. Chiny? Aż 54 proc. po doliczeniu wcześniejszych taryf. Japonia – 24 proc., Indie – 26 proc., Korea Południowa – 25 proc.

Deklaracja niepodległości gospodarczej

Trump nie owijał w bawełnę. Nazwał swój ruch „Deklaracją Niepodległości Gospodarczej Stanów Zjednoczonych”. Zrobił to z rozmachem, podkreślając, że 4 lipca Ameryka świętuje nie tylko wolność polityczną, ale teraz – po dekadach zdrady przez własne elity – odzyskuje również wolność ekonomiczną.

To „dzień wyzwolenia” od dominacji Chin, unijnych dyrektyw i międzynarodowych korporacji, które zbudowały swój majątek na outsourcingu produkcji i niszczeniu rodzimego przemysłu.

Koniec z tanim chińskim zalewem

Trump zamyka chińską lukę, która pozwalała zalewać amerykański rynek produktami z Temu, Shein czy AliExpress. Zlikwidowano tzw. wyjątek de minimis – czyli zwolnienie z ceł dla przesyłek o wartości poniżej 800 dolarów. To cios w chińskie e-commerce i pierwszy poważny ruch w obronie amerykańskiego rynku przed tanią tandetą z ChRL.

UE i Berlin dostają po kieszeni

Dla Unii Europejskiej, a w szczególności Niemiec, oznacza to jedno: koniec eldorado. Eksport niemieckich samochodów, maszyn i technologii do USA zostanie obciążony wysokimi cłami. To uderzenie w serce niemieckiej gospodarki i poważne ostrzeżenie dla Brukseli, która przez lata narzucała światu swoją wersję „wolnego rynku” – opartego na nierównych zasadach, subsydiach i protekcjonizmie dla swoich.

Syrena alarmowa dla Polski

Polska – choć nie w centrum uwagi – także zostanie pośrednio dotknięta tą decyzją. Nasz eksport do Niemiec to w dużej mierze produkcja części i podzespołów do towarów wysyłanych dalej – głównie do USA. Cła uderzą więc rykoszetem również w polskich producentów, którzy wchodzą w globalne łańcuchy wartości. To moment, w którym polska dyplomacja gospodarcza powinna się obudzić – i przestać ślepo trzymać się Berlina, a zacząć szukać realnych dróg do bezpośredniej współpracy z USA.

Globalizm się kończy. Czas na narodowe gospodarki

Trump udowadnia, że kraj silny to kraj samodzielny. Odwraca kurs, który przez lata spychał Stany Zjednoczone w rolę kolonii przemysłowej Chin. Pokazuje też innym – także Polsce – że ochrona rynku wewnętrznego, przemysłu i klasy średniej nie jest przestępstwem, tylko obowiązkiem.

Świat wchodzi w nową erę. Era globalizmu – gdzie najwięksi wygrywają dzięki niskim podatkom i taniej sile roboczej – powoli się kończy. Nadchodzi czas gospodarczego patriotyzmu. Trump znów staje się symbolem tej zmiany.