Anders Behring Breivik po raz kolejny zmienił swoją tożsamość. Człowiek odpowiedzialny za zamordowanie 77 osób – w tym dziesiątek młodych ludzi na wyspie Utøya – dziś oficjalnie funkcjonuje jako Jan Johansen, jedno z najbardziej pospolitych nazwisk w Norwegii.
Wcześniej używał już
- Fjotolf Hansen
- Far Skaldigrimmr Rauskjoldr av Northriki
Dla wielu ludzi to coś więcej niż formalna zmiana danych osobowych. To symbol głębszego problemu współczesnej Europy – coraz większego skupienia na prawach i komforcie sprawców, przy jednoczesnym marginalizowaniu pamięci o ofiarach.
77 ofiar nie dostanie nowej tożsamości
Rodziny tragedii pozostają z nią do końca życia
Masakra dokonana przez Breivika w 2011 roku była największym aktem terroru w Norwegii od czasów II wojny światowej.
Zginęło:
- 77 osób
- głównie młodych uczestników obozu młodzieżowego na wyspie Utøya
Rodziny ofiar:
- do dziś żyją z traumą
- nie mogą „zacząć od nowa”
- nie dostaną drugiej szansy ani nowej tożsamości
Tymczasem sam sprawca:
- regularnie zmienia nazwiska
- próbuje budować nowy wizerunek
- od lat przedstawia siebie jako „ofiarę systemu”
Coraz więcej praw dla najcięższych przestępców?
Europa przesuwa granice liberalizmu
Sprawa Breivika ponownie uruchomiła debatę o tym:
- gdzie kończą się prawa człowieka
- a gdzie zaczyna odpowiedzialność za najcięższe zbrodnie
Wielu komentatorów zwraca uwagę, że współczesna Europa coraz częściej:
- koncentruje się na prawach sprawców
- marginalizuje poczucie sprawiedliwości społecznej
- pozwala terrorystom i mordercom budować nowe tożsamości
Dla części opinii publicznej wygląda to jak całkowite odwrócenie pojęć dobra i zła.
Breivik od lat pozywa państwo norweskie
Skargi na warunki odbywania kary
Anders Behring Breivik wielokrotnie:
- składał pozwy przeciwko państwu
- narzekał na warunki odbywania kary
- powoływał się na prawa człowieka
Norweski system penitencjarny od lat jest krytykowany przez część opinii publicznej za:
- wyjątkowo liberalne podejście
- koncentrację na „dobrostanie więźniów”
- zbyt humanitarne traktowanie najgroźniejszych przestępców
Czy państwo powinno pozwalać terrorystom znikać w tłumie?
To pytanie coraz częściej pojawia się w debacie publicznej
Dla wielu ludzi możliwość wielokrotnej zmiany nazwiska przez masowego mordercę oznacza bardzo niebezpieczny precedens.
Krytycy takiego rozwiązania podkreślają, że:
- społeczeństwo ma prawo pamiętać sprawców najcięższych zbrodni
- kara powinna mieć również wymiar społeczny
- terroryzm nie może zostać „wymazany administracyjnie”
Pojawia się też pytanie:
czy państwo bardziej chroni dziś godność sprawcy niż pamięć ofiar?
Nie chodzi o zemstę, ale o zasady
Społeczne konsekwencje powinny istnieć
W debacie wokół sprawy Breivika wiele osób podkreśla, że:
- nie chodzi o odwet
- nie chodzi o emocjonalną zemstę
- chodzi o odpowiedzialność i granice prawa
Bo jeśli człowiek odpowiedzialny za masowe mordy może:
- regularnie zmieniać nazwisko
- próbować rozpłynąć się w społeczeństwie
- budować nową tożsamość
To dla wielu obywateli jest to sygnał, że nawet największe zbrodnie z czasem mogą zostać „rozmyte” przez system.
Europa coraz bardziej podzielona
Liberalizm kontra poczucie sprawiedliwości
Sprawa Breivika pokazuje szerszy konflikt obecny dziś w Europie:
- między liberalnym podejściem do praw jednostki
- a społecznym oczekiwaniem sprawiedliwości i odpowiedzialności
Coraz więcej ludzi uważa, że:
- państwa europejskie przesuwają granice humanitaryzmu zbyt daleko
- system zaczyna bardziej troszczyć się o sprawców niż o zwykłych obywateli
- pamięć ofiar bywa spychana na dalszy plan
Kolejna zmiana nazwiska przez Andersa Breivika wywołała w Norwegii i Europie bardzo trudną debatę o granicach praw człowieka, odpowiedzialności i pamięci o ofiarach.
Pytanie pozostaje aktualne: czy osoby skazane za terroryzm i masowe mordy powinny mieć prawo do budowania nowej tożsamości, jakby historia mogła zostać wymazana decyzją urzędnika?









Komentarze są zamknięte