Sprawa Chrisa Nemetha z Melbourne ponownie znalazła się w centrum zainteresowania opinii publicznej. Ojciec dwójki dzieci otrzymał około 6,5 mln dolarów australijskich odszkodowania po wystąpieniu ciężkiego powikłania neurologicznego po szczepieniu przeciw COVID-19 preparatem AstraZeneca.
Sprawa stała się przedmiotem szerokiej dyskusji nie tylko ze względu na wysokość odszkodowania, ale również okoliczności jego przyznania.
Trzy lata walki o rekompensatę
Uzyskanie odszkodowania zajęło niemal trzy lata. W tym czasie konieczne było przedstawienie ponad tysiąca stron dokumentacji medycznej oraz prawnej potwierdzającej przebieg leczenia i skutki choroby.
Przyznana rekompensata wyniosła około 6,5 mln dolarów australijskich, czyli około 4,5 mln dolarów amerykańskich.
Trwałe uszkodzenie układu nerwowego
U Chrisa Nemetha rozpoznano przewlekłą zapalną polineuropatię demielinizacyjną (CIDP) – ciężką chorobę neurologiczną prowadzącą do uszkodzenia nerwów.
Choroba spowodowała trwałe konsekwencje zdrowotne. Mężczyzna wymaga stałego leczenia, w tym regularnych wlewów z immunoglobulin, aby ograniczać postęp schorzenia.
Kontrowersje wokół podatku
Dodatkowe emocje wzbudziła informacja, że od przyznanego odszkodowania naliczono podatek dochodowy w wysokości około 2,4 mln dolarów australijskich.
To właśnie kwestia opodatkowania świadczenia stała się jednym z głównych tematów debaty publicznej w Australii.
Dyskusja o systemie odszkodowań
Cała sprawa ponownie zwróciła uwagę na funkcjonowanie systemu rekompensat dla osób, które doznały poważnych działań niepożądanych po szczepieniach.
Jednocześnie przypomina, że choć ciężkie powikłania należą do rzadkości, w niektórych państwach istnieją mechanizmy umożliwiające dochodzenie odszkodowania przez osoby, u których wystąpiły trwałe skutki zdrowotne.








Komentarze są zamknięte