Bohdan Smoleń – historia znanego artysty z Przeźmierowa

Historia Bohdana Smolenia, Bohdan Smoleń w kabarecie Tey, śmierć Bohdan Smoleń

0
852

Bohdan Smoleń urodził się 9 czerwca 1947 w Bielsku. Jego rodzicami byli Bronisław oraz Elżbieta Smoleniowie. Dziadek Bohdana zginął w Auschwitz tragicznie zadeptany na śmierć przez współwięźniów na rozkaz SS-manów. Babcia Bohdana ukrywała żydowską dziewczynkę. Niestety, ktoś doniósł o tym Niemcom, przez co obie trafiły do Ravensbrück, gdzie dotrwały do końca wojny. Po wojnie babcia Bohdana zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach.

            Mama Bohdana zaraz po wojnie występowała jako aktorka w teatrze w Bielsku, urodziła mężowi dwójkę dzieci – w 1947 roku Bohdana, w 1950 Ilonę. W 1955 roku spacerując z dzieciakami, zjadła wiśnie i po tygodniu wystąpiły u niej pierwsze objawy choroby Heinego-Medina. Choroba rozwijała się, Elżbieta była niemal całkowicie sparaliżowana. Dzieci od najmłodszych lat musiały być samodzielne, pomagały w domu. Tata Bohdana był konferansjerem. Nie dawał sobie rady z chorobą żony. Pił, znikał z domu. Nie zarabiał. Był mistrzem zmianowym i przez 10 lat chodził do pracy tak, że w pracy… nie był ani razu. Mama zaś – pomimo choroby – pozostawała osobą zawsze uśmiechniętą i zorganizowaną. Sprawnymi palcami zapalała papierosa, pisała wiersze, artykuły, zajmowała się tłumaczeniem tekstów dla miejscowej inteligencji. Lekarze mówili, że przeżyje pięć lat. Przeżyła siedemnaście, więcej pracując na wózku, prowadząc grupy dyskusyjne czy kółko teatralne w szkole.

Niski wzrost Bohdana powodował, że w szkole miał problemy z rówieśnikami. Braki we wzroście nadrabiał żartem. Tej sztuki nauczył się przy pijącym ojcu, który był według niego „największym prześmiewcą w Bielsku”. Od młodych lat popisywał się przed rodziną, szlifując talent aktorski oraz żartował ze wszystkiego: od Stalina po kościół. Ze względu na brak odwagi nie zdał egzaminu na kierowcę zawodowego. Od najmłodszych lat interesowała go przyroda, poszedł więc na studia zootechniczne w Krakowie. W domu studenckim „Blokada”, gdzie udzielał się w teatrze poezji znajdującym się pod klubem „Buda”  ….. i to w tym gronie, w rozmowach i żartach studenci z Bohdanem postanowili stworzyć Kabaret „Pod Budą”.

 „Pod Budą” i rodzina

Pierwszym amatorskim programem kabaretu „Pod Budą”było przedstawienie „Bez tytułu” grane w 1969 roku. Tytuł nawiązywał do listu do prasy rolniczej pewnej gaździny, która skarży się na dziki plądrujące pola. Pierwsze programy kabaretu miały charakter kawiarniano-rolniczy, występy odbywały się co tydzień. W późniejszym czasie, po zmianach personalnych, charakter kabaretu zmienił się na poetycki. Inspiracje czerpano m.in. z Juliana Tuwima, a tekst na jeden program napisała nawet mama Bohdana. Między wierszami umieszczano liczne aluzje, walcząc z cenzurą. Jeden z programów pod tytułem „Uważaj”, dotknięty cenzurą mógł być wykonywany jedynie w lokalu Kabaretu. Większość osób z zespołu była członkami Zrzeszenia Studentów Polskich, później ZSMP. Co ciekawe, Bohdan zapisał się do PZPR, jednak został wyrzucony za niepłacenie składek. Największym sukcesem Kabaretu było zdobycie pierwszej nagrody Trójzębu Neptuna na ogólnopolskim Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej w 1972 roku. „Pod budą” zdobywało liczne nagrody indywidualne a na mniejszych festiwalach jako cała grupa.

To w kabarecie poznał wybrankę swojego życia, Teresę Tyran, kiedy jako najmniejszy z całego grona znajomych zauważył kogoś niższego od siebie. Podszedł się z nią zmierzyć i tak zaczęła się miłość. Pobrali się w 1970 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Bielsku-Białej, a w czasie wesela występował kabaret, czytano wiersze, opowiadano kawały, śpiewano piosenki, a o północy zrobiono kulig z pochodniami. Na początku drogi byli jedynym małżeństwem mieszkającym w akademiku. Dzięki kabaretowi Bohdan dorobił się domu oraz sklepu zoologicznego który prowadziła żona. Mieli 3 synów: Maciek urodził się w 1973 roku, Piotrek w 1974, a Barek w 1978.

Bohdan Smoleń pod koniec lat ’80 grał nie tylko w kabarecie „Pod budą” ale przeszedł na zawodowstwo, grając w Estradzie Lubelskiej – w radiach, zakładach pracy, domach kultury itd.

Kabaret „Tey”


            Rok 1977. Bohdan Smoleń na zaproszenie artysty Zenona Laskowika dołącza do poznańskiego Kabaretu „Tey”. Jego założycielami byli Zenon Laskowik, Krzysztof Jaślar oraz Aleksander Gołębiowski. Z popularniejszych aktorów występowali tam m.in. Rudi Schuberth oraz Janusz Rewiński. Smoleń został zatrudniony jako etatowy pracownik Estrady Poznańskiej, która miała bardzo bogaty skład złożony z artystów, kabaretów, muzyków, a nawet striptizerki. Wszedł w skład „Tey-a” za Janusza Rewińskiego, którego zwolnił Zenon. Dowiedział się o tym dużo później. Pensja była stała, pieniądze z Estradą ustalał Zenon Laskowik. On zresztą rządził zespołem.  Teksty tworzyli wszyscy, jednak dla ZAiKS-u autorem wszystkich tekstów był Zenon Laskowik, nie było dyskusji wg Bohdana. Przygotowania do każdego programu trwały pół roku. Od rana do wieczora. Grupa nie była jednak bardzo zgrana, ale była to zbieranina według Smolenia, która miała rozbawiać ludzi i zarabiać pieniądze. Przez większość czasu działalności „Tey-a” siedzibą była sala na ulicy Woźnej 44, w której poprzednio funkcjonował klub seniora. Mieściło się tam 150 osób, często sala była przepełniona. „Nasz adres to Woźna 44. Nie wiemy kim była ta woźna, ale dostała ulicę” mawiał Zenon Laskowik w jednym z programów. Siedziba „Tey-a” była miejscem niezwykłym w Poznaniu, która przyciągała nie tylko na spektakle ale również na spotkania nieoficjalne „po”, gdzie grono osób zostawało na zapleczu i przy lodówce pito wódkę litrami, siedziano godzinami rozmawiając, żartując. Każdy lubił chodzić do „Tey-a”, od sekretarzy, ministrów, prywaciarzy itd. a po striptizerki.

Kabaret był bardzo mocno eksploatowany. Bywały sytuacje że grali siedem koncertów dziennie program,  który trwał minimum półtorej godziny. Czystego grania. Nie mogli odmówić ponieważ mieli etaty w Estradzie, byli po prostu wykorzystywani. Zyski zgarniała Estrada. Pół roku grania dzień w dzień w czasie największej sławy. Przepełnione sale, a grano za bardzo niskie stawki Ministra Kultury i Sztuki. Do tego reklamy, programy w telewizji, „Łby wypłukane i koniec”. W czasie takich maratonów pili wódkę, często podpowiadano artystom co mają grać w danym momencie. „Ale po seansach przyjęcie w hotelu, restauracja otwarta do rana, dyrektor zaprasza, wszyscy zapraszają na wódeczkę i poczęstunek”. Często zdradzano żony, fanek chcących przespać się ze swoimi ulubieńcami było dużo. Pili ciągle, przed, niekiedy w trakcie a szczególnie po, na bankietach. Mimo tego, że większość pieniędzy zabierała Estrada, wg Bohdana Smolenia mieli walizki pieniędzy, zarabiali fortunę na tamte czasy. Dodatkowo wszyscy załatwiali coś pod ladą, najświeższe towary – często w zamian za bilety.

Za granicą, w Stanach byli kilkanaście razy, dostając stałą stawkę. Niewyobrażalne zyski, gdzie sale pękały w szwach, trafiały do Estrady. Artyści chowali pieniądze w „skarpetę” i zabierali do Polski dla rodziny i znajomych różne przedmioty, których u Nas nie było. Bywały też sytuacje, kiedy przed koncertami organizatorzy uciekali z pieniędzmi. Pomimo tego, by uratować sytuację i nie skompromitować siebie i pracodawców grano przedstawienia, wykładając pieniądze za opłacenie zespołu. Widownia nie wiedziała o takich sytuacjach. Nie było innego wyjścia, bo jak ludzie zapamiętaliby wydarzenie? „Że to Smoleń odwołał koncert, nie zespół czy organizator”.

Teksty do programów powstawały spontaniczne, tak jak skecz pt. „Ciemność”, który powstał na scenie kiedy wyłączono światła, a mikrofony działały. Nie mogli grać programu, więc Zenon zaczął nawijać, a Bohdan dopowiadać i tak powstał jeden z bardziej rozpoznawalnych skeczów. Piosenka „Smutasy i mazgaje” powstała przypadkiem po tym, jak „Tey” jechał o świcie tramwajem i Laskowik rzucił tekst „Ludzie, coście tacy smutni, przecież jedziecie do pracy”. Artyści wracali do domu, a ludzie w tym czasie jechali do pracy. Cały tramwaj się zaśmiał.

Fenomenem była popularność Kabaretu „Tey”. Młode pokolenie nie zdaje sobie sprawy co działo się jakieś 30 lat temu. O ówczesnej rzeczywistości Polski mówią m. in. filmy Stanisława Barei oraz programy kabaretu Tey. Na tamte czasy obśmiewanie PRL-u, władzy musiało być ukrywane poprzez aluzje i niedomówienia, które bazowały na domyślności widzów. „Tey” było łącznikiem między narodem a władzą. Nie dorabiano żadnej ideologii do programów, po prostu artyści chcieli, żeby ludzie się śmiali. „Dookoła bieda, szaro, smutno więc skoro kupili bilet, to niech dostaną dowcipy o najwyższej jakości” mawiał Bohdan. Prawdą jest, że Kabaret obśmiewał szarą rzeczywistość, w której oni nie brali udziału. „To było kłamstwo w żywe oczy, do czego się przyznaję” przyznał kiedyś Bohdan Smoleń.

Smoleń i Laskowik byli tak popularni, że każdy chciał się z nimi napić, nawet różne władze. Jednak walka z cenzurą trwała cały czas. Przed premierami programów musieli występować przed cenzorami, którzy według własnego „widzimisię” decydowali, który fragment usunąć. 

Stan wojenny i rezygnacja Smolenia

Podczas ostatnich strajków przed wprowadzeniem stanu wojennego w 1989 roku  w Gdańsku Bohdan Smoleń patrzył na tłum protestujących. W pierwszym szeregu szli m.in. Wałęsa, Walentynowicz, ks. Jankowski. Tłum zaczął krzyczeć „Boguś z nami, Boguś z nami”. A ZOMO na chodniku „Boguś nie idź, Boguś nie idź”. Bohdan Smoleń o tej sytuacji powiedział tak: „I pierwszy raz wtedy uciekałem do hotelu. Bo obojętnie , co zrobię, to narażę się silnej grupie. I co zrobię, to zrobię źle. Gdyby to był bieg na czas, to na pewno byłbym w pierwszej trójce. Nigdy znikąd nie uciekałem. A wtedy uciekłem.”
W dzień wprowadzenia stanu wojennego Bohdan wracał z jednego z koncertów do Poznania wraz ze Zbigniewem Wodeckim i Hanną Banaszak. Przepustką przy posterunkach policji było: „Chcesz zobaczyć zamarzniętą Banaszak i zimnego Wodeckiego? A oni mówili: „Jedź, dalej”. Pierwsze dni spędzili siedząc i czekając w swoim kabarecie. Nie grali koncertów, ani prób na początku stanu wojennego. Z grona „Tey-a” i znajomych nikt nie był internowany.

Chwilę po wprowadzeniu stanu wojennego Zenon Laskowik „zmienił religię, z alkoholizmu na antyalkoholizm” jak określił Bohdan Smoleń. Zenon zaczął myśleć bardzo poetycko i nie potrafił sobie z tym poradzić, zaczął walczyć. Powiedział zespołowi, że go nie rozumieją i nie będą grali przez miesiąc. Zbuntował się Bohdan, który powiedział że chce utrzymać swoją rodzinę, to jest jego praca z której się utrzymuje. Zenon nagle się zdziwił, kiedy zapytał kto pracuje dla pieniędzy zgłosił się tylko Bohdan. Bohdan powiedział reszcie:

            -Słuchajcie, jak jutro któryś z was zadzwoni do mnie, żebym jakąś chałturkę zorganizował, to dostanie ode mnie w pysk, a później będzie telefon do Zenka.

A do Zenka:

-Skoro nie rozumiemy, co gramy i po co, trzeba dodatkowy miesiąc prób zrobić, a nie karać nas za to, że nie możemy zrozumieć twojej paranoi. Nie rób eksperymentu na ludziach, jak masz coś do mnie, to mi powiedz. A nie karz mnie tym, że nie będę miał pracy. A tymczasem ja Państwu dziękuje. Jestem aktorem kabaretowym i kiedy pracuję, to chcę za to dostawać pieniądze.

„Każdy artysta ma swoje pięć minut sławy, teraz jest internet i wybór – ten był czarny już jest siwy. Złom, nieważny.”

Po odejściu z „Tey-a” Smoleń jeździł z Krzysztofem Jaślarem i grywał u niego w programach oraz w Kabaretach: „Pod Spodem” oraz „Długi. W 1984 na festiwalu w Opolu powstał bardzo źle widziany przez cenzorów a jednocześnie uwielbiany monolog Smolenia w piżamie pt. „A tam! cicho być…”. Smoleń dostał Nagrodę Specjalną, Nagrodę Dziennikarzy i… zakaz wykonywaniu zawodu. Wykorzystał swoje kontakty, docierając do premiera Rakowskiego. Udało się porozumieć i zakaz zdjęto. Występował też w filmach: „Filip z konopi”, „Kochankowie mojej mamy”, „Pan Kleks”.  Miał też epizod z disco polo, tylko dla celów zarobkowych zgodził się nagrać trzy płyty, robiąc sobie żarty z piosenek.  Piraci podrabiali jego piosenki, tworząc kilkanaście płyt i sprzedając po straganach podpisane jako „Bohdan Smoleń”. Miał krótkie epizody muzyczne, m.in. z Krzysztofem Krawczykiem, Hanią Banaszak. Założył kabaret „Zespół Kabaretowy Bohdana Smolenia” i grał dalej, jeździł po Polsce i świecie zarabiając pieniądze.  Podkładał głos do dwóch filmów o 7 krasnoludkach. Od 1999 do 2015 roku występował jako listonosz Edziu w serialu „Świat według Kiepskich”.

Rodzinne tragedie.

Bohdan z żoną i dziećmi zamieszkali w Przeźmierowie jeszcze kiedy grał w „Tey-u”. W 1983 żona zarejestrowała działalność gospodarczą i otworzyła sklep zoologiczny. Synowie Państwa Smoleniów nie byli ochrzczeni, rodzice dali im wybór jak tylko skończą 16 lat, to wtedy mogą iść do kościoła. Chciał, by zdecydowali sami o swojej wierze.

            W roku 1989 w Wielki Piątek powiesił się syn Piotr, miał wtedy piętnaście lat. Motywów samobójstwa nie ustalono. Bohdan odcinał pasek, na którym syn się powiesił, kilkaset metrów od domu. Był przekonany, że ktoś był z nim przy powieszeniu. Ktoś, kto kazał mu to zrobić, albo jemu to zrobił. Znaleziony obok nóż i pasek, na którym się powiesił należał do syna listonosza, który po całej sytuacji unikał Bohdana. W międzyczasie Bohdan przeszedł dwa zawały serca. Małżeństwo próbowało otrząsnąć się ze śmierci swojego syna, ale było to zbyt trudne. Szczególnie dla Tereski, która miała ewidentnie depresję.

            Małżeństwo wyprawiło małe przyjęcie prawie rok po śmierci Piotra. Pito wódkę, rozmawiano. W pewnej chwili Teresa poszła na górę. Była zmęczona. Kiedy Bohdan wszedł do pokoju żonę, zastał  powieszoną na staniku. Zerwał stanik, próbował ją ratować ale zmarła mu na rękach.

W 2014 roku przeprowadził się do Baranówka , zakładając tam Fundację Stworzenia.  Głównym celem Fundacji jest pomoc osobom niepełnosprawnym poprzez prowadzenie zajęć hipoterapeutycznych. Utracił mowę po wylewie, trzy razy przeżył niewydolność oddechową. Pytany: Jak zdróweczko? Odpowiadał zawsze: Do dupeczki.

Zmarł 15 grudnia 2016 r. w Poznaniu po kilku wylewach. Fundacja nazywa się teraz „Fundacja Stworzenia Bohdana Smolenia”.



http://www.fundacja-smolenia.org
Na podstawie książki: Niestety wszyscy się znamy – Bohdan Smoleń, Anna Karolina Kłys, 2011, wywiadów oraz materiałów archiwalnych

Jakub Wawrzyniak

Jakiej Lampy Potrzebujesz? LampyDeccor.pl tekst alternatywny