ZOO w Kaliszu – krótka historia

0
851

Dawno dawno temu… No może nie tak dawno, bo niespełna pół wieku temu było największą atrakcją, przyciągało całe rodziny, bawiło, uczyło, zachwycało… Dziś na próżno szukać jakiegokolwiek śladu po nim, mowa tu o Kaliskim Mini Zoo, które od połowy lat 70. ubiegłego wieku zdobił Park Miejski. Dlaczego nikt już o nim nie mówi, dlaczego nikt już o nim nie pamięta? O tym później.

Kaliski Park Miejski początki swej historii znajduje już w 1798 r. (jest najstarszym parkiem miejskim w Polsce) kiedy to dzięki staraniom ówczesnego prezydenta Kalisza Jana Karola Horninga powstał w miejscu pojezuickiego ogrodu warzywnego. Przez lata zmieniał się zarówno jego kształt jak i rozmiary aby osiągnąć współczesną formę po huraganie i powodzi w 1881 r.  W południowej części parku znajduje się staw z wysepką tzw. „Kogutek” i to też od tego miejsca zaczynał się rozciągać zwierzyniec czy jak kto woli „Mini zoo”. Małpy, lamy, niesforne niedźwiadki to tylko niektóre z licznych okazów, które ów zwierzyniec zamieszkiwały. Starsi mieszkańcy zapewne pamiętają te upalne lata pachnące młodością i kwieciste wiosny o zapachu akacji, które spędzali na podziwianiu zarówno piękna przyrody tego zielonego raju, otoczonego z jednej strony rzeką Prosną, a z drugiej kanałem Bernardyńskim, jak i na podziwianiu zwierząt.

Niesfornie misie, o których już wspominałam przywieziono do kaliskiego zwierzyńca jako małe puchate kulki, myślę że nie trzeba wspominać, iż od razu skradły serca kaliszan, takie małe brzdące nie budziły niepokoju dlatego też były dokarmiane i zaczepiane przez przechodniów. Mijały lata, kolejne pokolenia podziwiały zwierzęta, a niedźwiadki rosły i przestawały być już słodkimi misiami, do których wizerunku przywykli mieszkańcy. Zaczęto stosować środki ostrożności między innymi umieszczając tablicę informującą o zakazie dokarmiania tych bestyjek, jak i dodatkową barierkę przed klatką by uniemożliwić zbliżanie się do nich. Na nic to się zdało.

Pewnego dnia zdarzył się wypadek – tragiczny w swych skutkach. Nierozważny młodzieniec zignorował wszelkie zakazy, postanawiając że nakarmi te miłe zwierzątka. Włożył przez kraty rękę z andrutem i w tym momencie ją stracił. Od tamtej pory nic już nie było takie same. Zoo okryło się złą chwałą, a niedźwiedzie zrobiły się agresywne, zaczęły rzucać się na kraty wydając tym samym na siebie wyrok i przesądzając o losach całego zwierzyńca. Nie jest wiadome co stało się z pozostałymi zwierzętami, ale dziś nie znajdziemy już żadnego śladu po tej cieszącej całe rodziny niewątpliwie największej atrakcji w okolicy.

Konstancja Leszczyńska

Jakiej Lampy Potrzebujesz? LampyDeccor.pl tekst alternatywny