Janusz Korwin-Mikke po raz kolejny zabrał głos w sprawach związanych z pamięcią historyczną i relacjami polsko-ukraińskimi. W krótkim, ale bardzo mocnym wpisie zaproponował, aby jedna z polskich jednostek wojskowych otrzymała imię „Bohaterów Walk z UPA”.
„W związku z ostatnimi wydarzeniami składam wniosek, by polscy rządzący niezwłocznie nadali jednej z jednostek wojskowych imię ‘Bohaterów Walk z UPA’” – napisał prezes Janusz Korwin-Mikke.
Wpis natychmiast wywołał ogromne emocje i ponownie uruchomił debatę dotyczącą:
- pamięci o rzezi wołyńskiej
- działalności Ukraińskiej Powstańczej Armii
- polityki historycznej państwa polskiego
- współczesnych relacji z Ukrainą
Temat Wołynia nadal dzieli opinię publiczną
Sprawa zbrodni dokonanych przez Ukraińska Powstańcza Armia na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pozostaje jednym z najbardziej bolesnych tematów polskiej historii XX wieku.
Historycy szacują, że ofiarami mordów padło:
- około 100 tysięcy Polaków
- głównie kobiety, dzieci i osoby starsze
Dla wielu środowisk patriotycznych:
- pamięć o tych wydarzeniach jest moralnym obowiązkiem państwa
- ofiary nadal nie zostały odpowiednio upamiętnione
- temat zbyt często był marginalizowany z powodów politycznych
Prezes Janusz Korwin-Mikke: pamięć zamiast politycznej poprawności
Wpis prezesa Janusza Korwin-Mikkego wielu jego sympatyków odebrało jako:
- próbę przywracania pamięci historycznej
- sprzeciw wobec relatywizowania zbrodni UPA
- reakcję na współczesne napięcia wokół banderyzmu i polityki historycznej Ukrainy
Część komentatorów podkreśla, że:
w Polsce przez lata unikano ostrzejszego podejścia do tego tematu w obawie przed pogorszeniem relacji z Ukrainą.
Coraz większe emocje wokół polityki historycznej
W ostatnich latach temat UPA i Wołynia regularnie wraca do debaty publicznej, szczególnie po:
- marszach ku czci Stepana Bandery na Ukrainie
- sporach o ekshumacje polskich ofiar
- wypowiedziach ukraińskich polityków bagatelizujących zbrodnie UPA
Dla wielu Polaków jest to dowód, że:
- pamięć historyczna nadal pozostaje nierozliczona
- państwo polskie zbyt słabo reaguje na gloryfikację banderyzmu
- ofiary Wołynia wciąż nie doczekały się pełnego szacunku
Symboliczny patron czy polityczna prowokacja?
Pomysł nadania jednostce wojskowej imienia „Bohaterów Walk z UPA” wywołał oczywiście również krytykę.
Przeciwnicy takiej propozycji twierdzą, że:
- mogłoby to pogłębić napięcia polsko-ukraińskie
- byłby to gest odbierany politycznie
- państwo powinno unikać dodatkowej eskalacji historycznych sporów
Zwolennicy odpowiadają jednak, że:
- pamięć o polskich ofiarach nie może być podporządkowana bieżącej polityce
- bohaterowie walczący z UPA zasługują na państwowe upamiętnienie
- prawda historyczna nie powinna podlegać politycznej cenzurze
Polska nadal nie przepracowała Wołynia?
Wielu historyków i publicystów zwraca uwagę, że temat rzezi wołyńskiej przez dekady pozostawał:
- marginalizowany
- przemilczany
- traktowany jako politycznie niewygodny
Dopiero w ostatnich latach pamięć o ofiarach zaczęła wracać szerzej do debaty publicznej.
Wpis prezesa Janusza Korwin-Mikkego ponownie pokazał, jak ogromne emocje w Polsce nadal wywołuje temat Wołynia, UPA i pamięci historycznej.
Dla jednych propozycja upamiętnienia „Bohaterów Walk z UPA” to wyraz szacunku wobec ofiar i obrońców polskiej ludności. Dla innych – kolejny element politycznego sporu o historię.
Jedno jednak pozostaje pewne:
rany związane z Wołyniem nadal nie zostały w pełni zagojone, a pamięć o tych wydarzeniach wciąż pozostaje niezwykle żywa w polskim społeczeństwie.












Komentarze są zamknięte