Ostra wymiana zdań w programie Kuby Wojewódzkiego. Filip Chajzer nie zgodził się ze sposobem, w jaki prowadzący odniósł się do jego wcześniejszych słów na temat prezydenta Karola Nawrockiego. Rozmowa szybko przerodziła się w spór o demokrację, wynik wyborów i to, czy polityka, na którego ktoś nie głosował, pozostaje „jego prezydentem”.
Najmocniejsza wymiana nastąpiła, gdy Wojewódzki zapytał Chajzera, czy był „pod wpływem środków”, kiedy mówił, że Karol Nawrocki jest jego prezydentem.
Chajzer: „To jest poniżej krytyki”
Pytanie wyraźnie zdenerwowało gościa. Chajzer odpowiedział, że uważa je za wyjątkowo nieodpowiedni żart. Wojewódzki przekonywał natomiast, że nie żartował, tylko zadawał pytanie.
Chajzer zwrócił uwagę, że wcześniej opowiadał prowadzącemu o bardzo poważnych doświadczeniach dotyczących życia i śmierci, dlatego zestawienie tego z sugestią dotyczącą środków odurzających uznał za przekroczenie granicy.
– Pytasz mnie, czy byłem pod wpływem narkotyków, kiedy życzyłem powodzenia panu Prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej – odpowiedział.
Wojewódzki przypomniał wówczas, że Chajzer powiedział wcześniej, iż Nawrocki jest „jego prezydentem”.
„To jest prezydent kraju, w którym żyjesz”
Chajzer nie wycofał się ze swojej deklaracji.
– Po pierwsze, to jest prezydent kraju, w którym żyjesz, tak więc hola, hola – odpowiedział Wojewódzkiemu.
Prowadzący zapytał, czy oznacza to, że nie może mieć odmiennego zdania. Chajzer podkreślał jednak, że jego wcześniejsza wypowiedź była po prostu życzeniem powodzenia demokratycznie wybranemu prezydentowi Polski.
– Rozmawiasz z facetem, który życzył powodzenia w prezydenturze wybranemu w pięcioprzymiotnikowych wyborach prezydentowi Polski – kropka – podsumował.
Wojewódzki: „Mentalnie moim nie jest”
Spór stał się jeszcze ostrzejszy, gdy Wojewódzki ponownie zapytał, czy Karol Nawrocki jest prezydentem Chajzera.
– Jest też twoim prezydentem – odpowiedział Chajzer.
– Nie, moim nie jest, mentalnie. Ja na niego nie głosowałem – stwierdził Wojewódzki.
Chajzer zaczął wówczas pytać prowadzącego, czy posiada polski paszport. Przekonywał, że możliwość uczestnictwa w demokratycznych wyborach została wywalczona przez wcześniejsze pokolenia Polaków.
– Ludzie życie oddawali za to, żebyś mógł pójść na wybory, Kuba – mówił.
Wojewódzki uznał tę argumentację za patetyczną.
Spór o znaczenie demokracji
Prowadzący podkreślił, że właśnie dzięki demokracji mógł uczestniczyć w wyborach, a jednocześnie ma prawo nie zgadzać się z decyzją większości wyborców.
– Mogłem się nie zgodzić z wolą większości, bo jestem solistą, indywidualistą – argumentował.
Chajzer nie kwestionował prawa Wojewódzkiego do odmiennego zdania, lecz konsekwentnie powtarzał, że Karol Nawrocki pozostaje jego prezydentem jako głowa państwa polskiego.
Wojewódzki ostatecznie przyznał:
– Dobrze, to jest prezydent tego kraju. Ale nie jest moim prezydentem.
Odpowiedź Chajzera była krótka:
– No to zmień obywatelstwo.
Chajzer nie dał sobie wmówić, że poparcie dla prezydenta jest czymś kompromitującym
Cała wymiana pokazała interesujące zjawisko obecne w polskiej debacie publicznej. Można nie głosować na Karola Nawrockiego, krytykować jego decyzje i pozostawać jego politycznym przeciwnikiem. Nie zmienia to jednak faktu, że po wyborze i objęciu urzędu jest on Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej.
Chajzer nie pozwolił również sprowadzić swojej deklaracji życzenia powodzenia głowie państwa do czegoś, z czego powinien się tłumaczyć lub czego powinien się wstydzić.
Wojewódzki ma pełne prawo powiedzieć, że Nawrocki nie jest „jego prezydentem” w sensie emocjonalnym czy politycznym. Chajzer zwrócił natomiast uwagę na drugi wymiar tej kwestii: wynik demokratycznych wyborów obowiązuje również tych obywateli, którzy głosowali na innego kandydata.
To właśnie ten spór – bardziej niż osobiste sympatie obu celebrytów – stał się najciekawszym fragmentem rozmowy.















Komentarze są zamknięte