• Home
  • Aktualności
  • Ruszył proces byłego komendanta głównego policji. Granatnik z Ukrainy eksplodował w siedzibie KGP
Aktualności

Ruszył proces byłego komendanta głównego policji. Granatnik z Ukrainy eksplodował w siedzibie KGP

8 września 20264 Mins Read
Email :21

Rozpoczął się proces gen. insp. Jarosława Szymczyka, byłego komendanta głównego policji, w związku z głośną eksplozją granatnika w siedzibie Komendy Głównej Policji w Warszawie. Akt oskarżenia został odczytany, a sąd rozpoczął postępowanie. Pierwsza rozprawa odbyła się jednak za zamkniętymi drzwiami.

Sprawa od początku budziła ogromne kontrowersje. Granatnik RGW-90 został przywieziony przez ówczesnego szefa polskiej policji z Ukrainy, a następnie doszło do jego odpalenia wewnątrz budynku KGP.

Granatnik przywieziony z Ukrainy

Prokuratura oskarża Jarosława Szymczyka o posiadanie granatnika RGW-90 w dniach 12–14 grudnia 2022 roku bez wymaganej koncesji.

Drugi element zarzutu dotyczy sposobu, w jaki broń znalazła się w Polsce. Według aktu oskarżenia Szymczyk miał przewieźć granatnik z Ukrainy bez zgłoszenia go funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej.

Trudno przejść obojętnie obok faktu, że mówimy nie o przypadkowym turyście, lecz o człowieku stojącym wówczas na czele całej polskiej policji.

Odpalił granatnik w Komendzie Głównej Policji

Najbardziej nieprawdopodobny fragment tej historii wydarzył się 14 grudnia 2022 roku przy ul. Puławskiej w Warszawie.

Według prokuratury ówczesny komendant miał zwolnić zabezpieczenia granatnika i doprowadzić do wystrzału.

Na szczęście pocisk nie uzbroił się prawidłowo. W przeciwnym przypadku konsekwencje mogły być tragiczne.

Doszło jednak do eksplozji i uszkodzenia pomieszczeń Komendy Głównej Policji. Prokuratura zarzuca Szymczykowi nieumyślne sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

Proces za zamkniętymi drzwiami

Pierwsza rozprawa została utajniona.

– Rozpoczął się proces. Akt oskarżenia został odczytany, rozpoczęto postępowanie sądowe – poinformowała prok. Aleksandra Piasta-Pokrzywa.

Jak wyjaśniła, postępowanie prowadzone jest w trybie niejawnym „z uwagi na sytuację w kraju i bezpieczeństwo państwa”. O wyłączenie jawności wystąpiła warszawska prokuratura okręgowa.

Można jednak zrozumieć obywateli pytających, dlaczego sprawa dotycząca zachowania jednego z najważniejszych funkcjonariuszy państwa nie może być przynajmniej w możliwie szerokim zakresie kontrolowana przez opinię publiczną.

Bezpieczeństwo państwa jest ważne, ale jawność postępowania sądowego również stanowi istotną gwarancję kontroli nad instytucjami publicznymi.

Czy Szymczyk złożył wyjaśnienia?

Prokuratura nie ujawniła tego wprost.

Zapytana, czy były komendant składał wyjaśnienia podczas pierwszego posiedzenia, prok. Piasta-Pokrzywa odpowiedziała jedynie:

„Pierwsza rozprawa trwała długo, to mogę to pozostawić państwa wnioskom”.

Kolejnego terminu jeszcze nie wyznaczono. Według przekazanych informacji następna rozprawa prawdopodobnie odbędzie się w grudniu.

Był szefem policji. Teraz grozi mu więzienie

Zarzuty są poważne. Za pierwszy z czynów Szymczykowi ma grozić kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Drugi zagrożony jest karą od trzech miesięcy do pięciu lat.

O winie zdecyduje oczywiście sąd, a do czasu prawomocnego wyroku były komendant korzysta z domniemania niewinności.

Nie zmienia to jednak kompromitującego obrazu samego zdarzenia.

Symbol państwa PiS?

Eksplozja granatnika w gabinecie komendanta głównego policji stała się jednym z najbardziej kuriozalnych wydarzeń ostatnich lat rządów PiS. Broń przywieziona z objętej wojną Ukrainy znalazła się w Polsce, trafiła do siedziby najważniejszej policyjnej instytucji, a następnie została tam odpalona.

Przez lata wokół sprawy pozostawało mnóstwo pytań. Teraz odpowiedzi ma szukać sąd.

Jeżeli zwykły obywatel przywiózłby przez granicę granatnik bez zgłoszenia, a następnie odpalił go w budynku pełnym ludzi, reakcja państwa byłaby łatwa do przewidzenia. Były komendant główny policji również powinien zostać rozliczony według dokładnie tych samych zasad.

Nie może być jednego prawa dla obywatela, a drugiego dla ludzi stojących na szczycie państwowych instytucji.

Komentarze są zamknięte

Powiązane artykuły