Kolejna wypowiedź ukraińskiego polityka wywołała oburzenie w Polsce. Deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy Mykoła Dawydiuk zamieścił w serwisie YouTube nagranie, w którym zaatakował polskie głosy krytyczne wobec polityki historycznej Kijowa i określił je mianem „piszczenia”.
Polityk przekonywał również, że Ukraina ma dłuższą historię państwowości niż Polska, a Polacy powinni okazywać większy szacunek państwu, które – jak twierdzi – posiada dziś najsilniejszą armię w Europie.
„Zabraniają nam kultu naszych bohaterów”
Dawydiuk odniósł się do napięć na linii Warszawa–Kijów oraz do krytyki kierowanej pod adresem Ukrainy w związku z kultem Stepana Bandery, OUN i UPA.
– Skandale z Polską. Nasi „przyjaciele” witają nas mocnym, dosadnym przekleństwem. Zaczynają zabraniać nam kultu naszych bohaterów – mówił ukraiński deputowany.
Jego zdaniem szczególnie niewłaściwe było podnoszenie tych kwestii w czasie Dnia Niepodległości Ukrainy.
„Kraj starszy pod względem państwowości”
W dalszej części wypowiedzi Dawydiuk stwierdził, że Ukraina jest od Polski „starsza pod względem państwowości”.
To kolejny element nagrania, który wzbudził reakcje w Polsce. Historia państwowości obu narodów jest znacznie bardziej złożona niż polityczne hasła używane w bieżących sporach i trudno sprowadzać ją do prostych deklaracji o tym, który kraj jest „starszy”.
Problemem nie jest ukraińska niepodległość, lecz kult UPA
Polska krytyka nie dotyczy prawa Ukraińców do własnej państwowości, historii czy bohaterów. Problem pojawia się wtedy, gdy mianem bohaterów określane są osoby i formacje odpowiedzialne za masowe zbrodnie na polskiej ludności cywilnej.
OUN i UPA są w Polsce kojarzone przede wszystkim z ludobójstwem dokonanym na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Ofiarami byli zwykli mieszkańcy – kobiety, dzieci, osoby starsze i mężczyźni.
Dlatego trudno oczekiwać od Polaków milczenia, gdy ludzie związani z tymi formacjami są stawiani na piedestale.
Szacunek musi działać w obie strony
Dawydiuk domaga się szacunku dla Ukrainy. Wzajemny szacunek nie może jednak polegać na tym, że jedna strona ma milczeć o własnych ofiarach tylko dlatego, że prawda historyczna jest niewygodna dla drugiej.
Polacy mają pełne prawo przypominać o Wołyniu, domagać się ekshumacji i sprzeciwiać się gloryfikacji osób odpowiedzialnych za mordowanie polskich cywilów.
Prawdziwe partnerstwo nie polega na zamiataniu historii pod dywan. Polega na uczciwym nazwaniu zbrodni, oddaniu czci ofiarom i respektowaniu wrażliwości obu narodów.















Komentarze są zamknięte