To, co jeszcze kilka lat temu większości ludzi wydawałoby się moralnym koszmarem rodem z filmu, dziś część środowisk aborcyjnych przedstawia jako coś normalnego, nowoczesnego i „potrzebnego”. Tym razem granica została przesunięta jeszcze dalej.
Aktywistki związane z organizacją Aborcyjny Dream Team publicznie opowiedziały o pomocy przy tzw. „aborcji selektywnej”, czyli zabiciu jednego z nienarodzonych bliźniąt tylko dlatego, że rodzice nie chcieli mieć dwójki dzieci.
Drugie dziecko pozostawiono przy życiu.
„Nie planowali dwójki dzieci”
Szokujące słowa aktywistki
Justyna Wydrzyńska w opublikowanym nagraniu mówiła o parze, która:
- była w planowanej ciąży
- spodziewała się jednego dziecka
- po informacji o bliźniakach zaczęła rozważać „aborcję selektywną”
Aktywistka bez emocji opowiadała o przekazywaniu informacji dotyczących klinik wykonujących taki proceder za granicą.
Najbardziej porażające były jednak słowa sugerujące, że po zabiciu jednego z dzieci życie rodziców będzie „spełnione”.
Cywilizacja życia czy selekcja ludzi?
Coraz bardziej przerażające granice
Dla wielu osób sprawa przekroczyła już nie tylko granice debaty politycznej, ale podstawowego człowieczeństwa.
Bo o czym właściwie dziś mówimy?
Nie o dramatycznym zagrożeniu życia matki.
Nie o ciężkiej chorobie.
Nie o tragedii medycznej.
Mówimy o sytuacji, w której:
- jedno dziecko uznano za „niepotrzebne”
- drugie pozostawiono przy życiu
- a wszystko przedstawiono publicznie niemal jak zwykłą usługę do załatwienia
Internauci nie kryli oburzenia
„To barbarzyństwo”
Pod nagraniem pojawiła się lawina komentarzy.
Nawet część osób dotychczas umiarkowanych wobec aborcji przyznawała, że:
- selektywne eliminowanie jednego z bliźniąt budzi moralny sprzeciw
- cała sytuacja przypomina niebezpieczną selekcję ludzi
- granice etyczne zostały całkowicie rozmyte
Wielu internautów pisało wprost o:
- odczłowieczeniu dzieci nienarodzonych
- uprzedmiotowieniu życia
- ideologii pozbawionej empatii i moralnych hamulców
Pro-liferzy alarmują
„To powinno być ścigane”
Fundacja Życie i Rodzina przypomniała, że tzw. selektywna aborcja często polega na:
- podaniu śmiercionośnego zastrzyku bezpośrednio do serca dziecka
- celowym uśmierceniu jednego z bliźniąt
- pozostawieniu drugiego przy życiu w tej samej ciąży
Środowiska pro-life podkreślają, że:
- nawet część państw zachodnich ogranicza takie praktyki
- proceder budzi ogromne kontrowersje etyczne
- społeczeństwo zaczyna oswajać się z coraz bardziej radykalnymi formami eliminacji nienarodzonych dzieci
Ewa Zajączkowska-Hernik: „Powinien wejść kodeks karny”
Do sprawy odniosła się również europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik.
Polityk stwierdziła, że:
- państwo powinno reagować stanowczo
- działalność organizacji pomagających przy takich procedurach powinna zostać dokładnie zbadana
- potrzebna jest odpowiedzialność karna za współudział w takich działaniach
Polska debata przekracza kolejne granice
Jeszcze niedawno społeczeństwo słyszało hasła o „wyjątkowo trudnych przypadkach”. Dziś coraz częściej pojawia się przekaz, że o życiu dziecka można decydować również wtedy, gdy:
- ciąża jest planowana
- dzieci są zdrowe
- problemem staje się po prostu liczba potomstwa
Dla wielu osób to znak, że debata o aborcji weszła na wyjątkowo niebezpieczny etap.
Sprawa „aborcji selektywnej” opisywanej przez aktywistki Aborcyjnego Dream Teamu wywołała ogromny szok i oburzenie. Dla tysięcy ludzi zabicie jednego z bliźniąt tylko dlatego, że rodzice nie chcieli dwójki dzieci, jest symbolem moralnego upadku współczesnej cywilizacji.
I właśnie dlatego ta historia budzi dziś tak potężne emocje.










Komentarze są zamknięte