• Home
  • Aktualności
  • Niemiecki establishment przerażony zwycięstwem AfD. Schuster nie kryje emocji
Aktualności

Niemiecki establishment przerażony zwycięstwem AfD. Schuster nie kryje emocji

7 września 20263 Mins Read
Email :22

Prawica rośnie w Niemczech, a przedstawiciele tamtejszego establishmentu coraz trudniej ukrywają zdenerwowanie. Przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster stwierdził, że jest „osobiście przerażony” wynikiem Alternatywy dla Niemiec w wyborach w Saksonii-Anhalcie.

Powód? AfD znalazła się bardzo blisko sytuacji, w której mogłaby samodzielnie sprawować władzę w jednym z niemieckich krajów związkowych.

Niemcy zagłosowali, establishment jest „przerażony”

Schuster w rozmowie z „Welt” nie krył swojego stosunku do wyniku demokratycznego głosowania.

– Wynik wyborów nie jest jeszcze przesądzony, ale jedno jest już pewne: partia sklasyfikowana jako prawicowo-ekstremistyczna była w jednym z niemieckich krajów związkowych o krok od samodzielnego sprawowania władzy – powiedział.

Następnie przyznał wprost, że jest wynikiem wyborów „osobiście przerażony”.

Można jednak postawić inne pytanie: czy przedstawicieli niemieckiego establishmentu bardziej przeraża AfD, czy fakt, że coraz większa część społeczeństwa odrzuca politykę prowadzoną przez dotychczasowe elity?

AfD nie wzięła swojego poparcia znikąd

Przez lata próbowano przedstawiać wyborców AfD jako radykałów, których należy odizolować od politycznego głównego nurtu. Tyle że z każdymi kolejnymi wyborami ta narracja staje się coraz trudniejsza do utrzymania.

Za wynikami AfD stoją realni niemieccy wyborcy.

To ludzie niezadowoleni z polityki migracyjnej, problemów z bezpieczeństwem, kosztów transformacji energetycznej, sytuacji gospodarczej oraz coraz większego dystansu pomiędzy zwykłymi obywatelami a politycznymi elitami.

Można obrażać się na wyborców. Można przyklejać kolejne etykiety ich partii. Nie sprawi to jednak, że problemy, które skłoniły ich do głosowania na AfD, nagle znikną.

„Kordon sanitarny” zaczyna pękać pod ciężarem wyborczych wyników

Niemiecki establishment od dawna próbuje otoczyć AfD politycznym murem. Pozostałe partie mają nie zawierać z nią koalicji i nie dopuszczać jej do realnego udziału we władzy.

Mechanizm działa jednak tylko do pewnego momentu.

Jeżeli partia zdobywa poparcie wystarczające do walki o samodzielne rządzenie, pozostałe ugrupowania muszą tworzyć coraz bardziej egzotyczne układy tylko po to, żeby utrzymać ją poza władzą.

Wtedy pojawia się zasadnicze pytanie o demokrację: jak długo można twierdzić, że broni się demokratycznego porządku, jednocześnie budując cały system polityczny wokół niedopuszczenia do władzy partii popieranej przez ogromną część społeczeństwa?

Prawicowy bunt w Niemczech przybiera na sile

Wynik AfD należy odczytywać szerzej. W wielu państwach Europy rośnie poparcie dla ugrupowań kwestionujących dotychczasową politykę migracyjną, klimatyczną i integracyjną Unii Europejskiej.

Niemcy nie są tutaj wyjątkiem.

Przez lata Berlin był jednym z głównych ośrodków forsujących określony kierunek polityki europejskiej. Tymczasem coraz większa część samych Niemców zaczyna mówić swoim elitom: dość.

Można bać się AfD. Trudniej przestraszyć miliony wyborców

Josef Schuster ma pełne prawo obawiać się programu czy polityków AfD. Tak samo każdy obywatel ma prawo zdecydowanie krytykować to ugrupowanie.

Nie można jednak udawać, że potężne poparcie dla prawicy pojawiło się bez przyczyny.

Kolejne sukcesy AfD są przede wszystkim rachunkiem wystawianym dotychczasowym niemieckim elitom. Zamiast zastanawiać się, jak zbudować jeszcze wyższy „kordon sanitarny”, establishment powinien odpowiedzieć sobie na znacznie trudniejsze pytanie:

co takiego zrobił z Niemcami, że tak wielu obywateli postanowiło zagłosować przeciwko całemu dotychczasowemu układowi politycznemu?

Jeżeli odpowiedzią nadal będą wyłącznie etykiety, moralizowanie i polityczna izolacja, prawicowa fala w Niemczech może dopiero nabierać rozpędu.

Komentarze są zamknięte

Powiązane artykuły