Poważne zarzuty dotyczą Wielospecjalistycznego Szpitala w Nowej Soli. Według ustaleń Portalu Zero na Oddziale Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego u części pacjentów miały być dokumentowane ostre zawały serca, choć – zdaniem autorów materiału – dokumentacja medyczna i przebieg leczenia mogą nie uzasadniać takiego rozpoznania.
Sprawa ma również wymiar finansowy. Leczenie ostrego zawału jest wyżej finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a według szacunków przedstawionych przez portal różnica może oznaczać dla placówki dodatkowe 2,5–3,5 mln zł rocznie.
Szpital odpiera zarzuty i utrzymuje, że postępuje zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Zawał, którego miało nie być?
Doniesienia dotyczą sposobu kwalifikowania i dokumentowania przypadków leczonych na oddziale kardiologicznym.
Jeżeli pacjent rzeczywiście przechodzi ostry zawał mięśnia sercowego, wymaga specjalistycznego leczenia, a NFZ odpowiednio rozlicza świadczenie. Problem pojawiłby się w sytuacji, gdyby rozpoznanie zawału było wpisywane bez wystarczających podstaw medycznych.
Nie byłaby to drobna różnica w dokumentacji. Rozpoznanie poważnej choroby może znaleźć się w historii leczenia pacjenta i wpływać na jego późniejszą opiekę medyczną.
Lubuskie z niezwykłymi statystykami
Autorzy materiału zwracają uwagę na dane dotyczące województwa lubuskiego.
Według Portalu Zero ze statystyk ma wynikać, że liczba raportowanych ostrych zawałów jest tam około trzykrotnie wyższa niż w innych województwach.
Jeżeli te dane zostały prawidłowo porównane z pozostałymi regionami, powstaje oczywiste pytanie: dlaczego mieszkańcy województwa lubuskiego mieliby doświadczać ostrych zawałów z tak niezwykłą częstotliwością?
Możliwości jest kilka – od rzeczywistych różnic epidemiologicznych, poprzez sposób organizacji leczenia i raportowania, aż po nieprawidłową kwalifikację części przypadków. Sam nietypowy wynik statystyczny nie dowodzi oszustwa, ale zdecydowanie uzasadnia jego dokładne wyjaśnienie.
W tle nawet kilka milionów złotych rocznie
Najbardziej kontrowersyjny jest finansowy aspekt sprawy.
Ostre zespoły wieńcowe należą do świadczeń wymagających kosztownej i specjalistycznej opieki. Jeżeli przypadek zostaje odpowiednio zakwalifikowany, przekłada się to na wysokość finansowania otrzymywanego z NFZ.
Według szacunków przedstawionych przez Portal Zero w przypadku Nowej Soli mowa może być o 2,5–3,5 mln zł rocznie.
To pieniądze pochodzące z publicznego systemu ochrony zdrowia. Jeżeli pojawiły się uzasadnione wątpliwości dotyczące sposobu rozliczania świadczeń, sprawa powinna zostać szczegółowo skontrolowana przez NFZ oraz właściwe instytucje.
Szpital: wszystko odbywa się zgodnie z przepisami
Placówka nie zgadza się z przedstawianymi zarzutami i przekonuje, że sposób rozpoznawania oraz rozliczania przypadków jest zgodny z obowiązującymi regulacjami.
To istotne zastrzeżenie. Na obecnym etapie mówimy o zarzutach i doniesieniach medialnych, a nie prawomocnie stwierdzonym procederze wyłudzania pieniędzy z NFZ.
Właśnie dlatego potrzebna jest niezależna kontrola oparta na konkretnych kartach pacjentów, wynikach badań i kryteriach diagnostycznych.
A co z pacjentami?
W całej sprawie nie można zapominać o osobach leczonych w szpitalu.
Jeżeli komuś rzeczywiście wpisano do dokumentacji przebyty zawał, mimo że go nie przeszedł, problem nie kończy się na rozliczeniu z NFZ. Taka informacja staje się elementem historii medycznej i może mieć znaczenie podczas kolejnych hospitalizacji, konsultacji czy kwalifikowania do określonego leczenia.
Dlatego każdy potencjalnie błędnie opisany przypadek powinien zostać zweryfikowany również z punktu widzenia interesu pacjenta.
NFZ powinien dokładnie sprawdzić dokumentację
Przy tak poważnych zarzutach nie wystarczą zapewnienia którejkolwiek ze stron.
Jeżeli statystyki rzeczywiście pokazują wyjątkowo wysoką liczbę rozpoznawanych ostrych zawałów, a sposób kwalifikowania przypadków przekłada się na miliony złotych publicznego finansowania, potrzebny jest audyt dokumentacji i porównanie rozpoznań z rzeczywistymi kryteriami medycznymi.
Jeżeli szpital postępował prawidłowo – kontrola powinna przeciąć spekulacje. Jeżeli natomiast wykryte zostałyby nieprawidłowości, konieczne byłoby ustalenie ich skali, odpowiedzialności konkretnych osób i wysokości ewentualnie nienależnie pobranych pieniędzy.
Tu chodzi jednocześnie o zdrowie pacjentów, wiarygodność ich dokumentacji oraz miliony złotych pochodzących ze składek Polaków.













Komentarze są zamknięte