Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego znalazło się w centrum kolejnej kontrowersji dotyczącej projektu wsparcia socjalnego dla artystów. Resort kierowany przez Martę Cienkowską zlecił badanie opinii publicznej dotyczące proponowanych rozwiązań. Wyniki miały okazać się na tyle niekorzystne, że początkowo nie zdecydowano się na ich publiczne przedstawienie.
Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że badanie zostało sfinansowane ze środków publicznych. Jego wyniki zostały ujawnione dopiero po wystąpieniu o nie przez media.
Polacy zapłacili za badanie, ale nie poznali wyników
Według ustaleń medialnych Ministerstwo Kultury zamówiło badanie mające sprawdzić stosunek społeczeństwa do proponowanych zmian dotyczących zabezpieczenia socjalnego osób wykonujących zawody artystyczne.
Rezultaty nie okazały się jednak korzystne dla pomysłu resortu.
Zamiast samodzielnie zaprezentować wyniki opinii publicznej, ministerstwo miało pozostawić je poza publiczną debatą. Dane zostały udostępnione dopiero po skierowaniu odpowiedniego wniosku.
Powstaje więc proste pytanie: skoro badanie zostało opłacone z publicznych pieniędzy i dotyczyło projektu publicznej instytucji, dlaczego jego wyniki nie zostały od razu przedstawione podatnikom?
Projekt wywołuje kontrowersje
Propozycje dotyczące zabezpieczenia społecznego artystów od początku wzbudzają emocje. Krytycy przedstawiają je jako tworzenie uprzywilejowanego systemu, w którym część kosztów składek wybranych twórców miałaby zostać pokryta ze środków publicznych.
Zwolennicy zmian przekonują natomiast, że wielu artystów pracuje w sposób nieregularny, na podstawie umów cywilnoprawnych i bez stabilnego dostępu do systemu ubezpieczeń społecznych.
Spór dotyczy zatem fundamentalnego pytania: czy podatnicy powinni dodatkowo finansować zabezpieczenie społeczne konkretnej grupy zawodowej?
Promocja projektu również kosztowała
Dodatkowe kontrowersje dotyczą pieniędzy przeznaczonych na promowanie proponowanych rozwiązań. Według przytoczonych informacji wydatki na działania promocyjne miały być wielokrotnie wyższe niż koszt samego badania opinii publicznej.
Materiały przygotowane w ramach kampanii także spotkały się z krytyką. Przeciwnicy projektu zwracali uwagę na przykłady twórczości prezentowane przy jego promocji i pytali, według jakich kryteriów państwo miałoby decydować, kto jest artystą zasługującym na dodatkowe wsparcie finansowane przez podatników.
Niewygodny sondaż powinien być tym bardziej jawny
Najpoważniejszy problem nie dotyczy nawet tego, że wyniki badania były niekorzystne dla ministerialnego projektu. Sondaże właśnie po to się przeprowadza, aby poznać rzeczywiste nastawienie społeczeństwa – również wtedy, gdy odpowiedzi nie odpowiadają oczekiwaniom zamawiającego.
Jeżeli instytucja publiczna zamawia takie badanie za pieniądze obywateli, jego niekorzystny wynik nie powinien być powodem do schowania dokumentu do szuflady.
Transparentność nie może obowiązywać wyłącznie wtedy, kiedy dane pomagają rządowi promować własne rozwiązania.
Podatnik płaci, podatnik ma prawo wiedzieć
Sprawa projektu dla artystów przestaje więc dotyczyć wyłącznie polityki kulturalnej. Staje się również pytaniem o sposób wydawania publicznych pieniędzy oraz standardy informowania społeczeństwa.
Ministerstwo może bronić swojego projektu i przekonywać do niego obywateli. Polacy mają jednak takie samo prawo poznać wyniki badań pokazujących, że społeczne nastawienie do proponowanych rozwiązań jest negatywne.
Publiczne pieniądze nie powinny służyć do zamawiania badań, których wyniki pokazuje się obywatelom tylko wtedy, gdy są wygodne dla władzy.















Komentarze są zamknięte