Słowa, które padły z ust prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, są jak wyrok: „NFZ zbankrutował”. To nie opinia publicysty czy komentarz z internetowego forum — to diagnoza człowieka stojącego na czele środowiska lekarskiego. A co najgorsze, minister zdrowia potwierdza tę ocenę.
Szpitale przestają przyjmować pacjentów, nawet chorych onkologicznie, bo skończyły się limity finansowania. Leczenie przesuwa się „na przyszły rok”, jakby zdrowie Polaków można było odkładać w kalendarzu.
Tak wygląda skutek wieloletniego zaniedbania, marnowania publicznych pieniędzy i zrzucania winy na wszystkich, tylko nie na polityków.
System zbudowany na propagandzie, nie na trosce o człowieka
Przez lata słyszeliśmy slogany o „reformach”, „modernizacji” i „historycznych inwestycjach w zdrowie”. Tymczasem system rozpadał się po cichu, a jedynymi świadkami byli pacjenci „odsyłani z kwitkiem”.
Zamiast realnych działań — konferencje prasowe.
Zamiast planu — propaganda sukcesu.
Zamiast troski o naród — ideologia i biurokracja.
Winnych szuka się nie tam, gdzie trzeba
Rząd, zamiast wziąć odpowiedzialność, szuka winnych wśród lekarzy. Przypomniano stare hasła, stereotypy, a nawet jednostkowe przypadki wysokich zarobków, aby skierować gniew społeczeństwa na medyków.
To metoda stara jak świat — dziel i rządź.
Najpierw każą bić brawo lekarzom, później robią z nich wrogów systemu.
Tymczasem problem nie leży w lekarzach — tylko w państwie, które przez dekady nie potrafiło stworzyć funkcjonującej ochrony zdrowia.
Zamknięcie 30% szpitali?
Minister zdrowia sama przyznała, że możliwe jest zamknięcie 30% szpitali w Polsce. Jeżeli to prawda — niech powie to otwarcie.
Niech rząd weźmie odpowiedzialność za swoje decyzje, zamiast po cichu likwidować oddziały i udawać, że „nic się nie dzieje”.
Tyle że problem polega na czymś więcej:
Nie chodzi tylko o pieniądze.
Nie chodzi tylko o limity.
Chodzi o ludzi — o Polaków, którzy zostali pozostawieni sami sobie w kraju, który zobowiązał się ich leczyć.
Nadszedł moment prawdy
NFZ nie upada — on już upadł.
Teraz pytanie brzmi: czy państwo polskie stanie jeszcze kiedyś po stronie obywatiela?
Bo zdrowie narodu to nie koszt — to fundament.
A system, który potrafi zostawić chore dziecko lub pacjenta onkologicznego bez pomocy, traci moralne prawo do istnienia.















Komentarze są zamknięte