Prezes Janusz Korwin-Mikke opublikował wpis, który wywołał szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Odniósł się w nim do relacji polsko-ukraińskich oraz wizyt zagranicznych prezydenta Ukrainy.
„JE Wołodymierz Zełenski już nie lata z Polski. Wybrał Mołdawię. I bardzo dobrze! Łaski żadnej nie robi. A my wreszcie przestańmy się kajać przed Ukraińcami. Ukraina to nie jest nasz żaden sojusznik. To nasz wróg!” – napisał prezes Janusz Korwin-Mikke.
Coraz większe napięcia wokół relacji z Ukrainą
Wypowiedź prezesa Korwin-Mikkego wpisuje się w coraz szerszą debatę dotyczącą stosunków polsko-ukraińskich. Jeszcze kilka lat temu temat ten wydawał się niemal nietykalny, a każda krytyka władz w Kijowie była natychmiast przedstawiana jako działanie na korzyść Rosji.
Dziś sytuacja wygląda inaczej.
Coraz częściej pojawiają się pytania o:
- ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej,
- gloryfikację UPA na Ukrainie,
- nierówne traktowanie polskich interesów historycznych,
- skalę pomocy udzielanej Ukrainie przez Polskę.
Polska pomagała bez precedensu
Od początku wojny Polska udzieliła Ukrainie ogromnego wsparcia:
- przyjęła miliony uchodźców,
- przekazała sprzęt wojskowy,
- wspierała Kijów na arenie międzynarodowej,
- poniosła znaczące koszty gospodarcze i społeczne.
Wielu Polaków zaczęło jednak zadawać pytanie, czy w zamian Polska otrzymała odpowiedni szacunek dla własnych interesów narodowych.
Wołyń pozostaje otwartą raną
Szczególne emocje budzą decyzje władz ukraińskich dotyczące polityki historycznej.
W ostatnich miesiącach ogromne kontrowersje wywołało m.in. nadanie jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”. Dla wielu Polaków była to decyzja trudna do zaakceptowania, ponieważ UPA odpowiada za ludobójstwo dokonane na polskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej.
Właśnie tego typu działania sprawiają, że część środowisk politycznych coraz ostrzej ocenia relacje z Ukrainą.
Interes narodowy ponad emocje
Prezes Janusz Korwin-Mikke od lat podkreśla, że polityka zagraniczna powinna opierać się przede wszystkim na interesie narodowym, a nie na emocjach czy ideologicznych deklaracjach.
Według tego podejścia Polska powinna:
- kierować się własnym bezpieczeństwem,
- bronić swojej pamięci historycznej,
- stanowczo reagować na działania godzące w polskie interesy,
- prowadzić politykę partnerską, a nie podporządkowaną.
Coraz więcej pytań, coraz mniej odpowiedzi
Niezależnie od ocen i politycznych sympatii jedno jest pewne: relacje polsko-ukraińskie wchodzą w nowy etap.
Tematy, które jeszcze niedawno były przemilczane, dziś stają się przedmiotem otwartej debaty publicznej. Wołyń, UPA, polityka historyczna, koszty pomocy oraz wzajemne oczekiwania coraz częściej pojawiają się w centrum politycznej dyskusji.
A wypowiedzi takie jak ta prezesa Janusza Korwin-Mikkego pokazują, że część polskiej prawicy uważa, iż nadszedł czas na zdecydowanie bardziej asertywną politykę wobec Kijowa.















Komentarze są zamknięte