• Home
  • Polityka
  • Cenzura na żywo! Mikrofon Grzegorza Brauna wyłączony za krytykę von der Leyen
Polityka

Cenzura na żywo! Mikrofon Grzegorza Brauna wyłączony za krytykę von der Leyen

14 listopada 20253 Mins Read
Email :83

W Parlamencie Europejskim doszło do scen, które w normalnej demokracji byłyby nie do pomyślenia.
Grzegorz Braun został ocenzurowany na żywo, a jego mikrofon wyłączono po tym, jak odważył się skrytykować szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen.

Tak właśnie wygląda „europejska wolność słowa” – wolno mówić wszystko, pod warunkiem że… zgadza się to z linią Brukseli.

Grzegorz Braun mówił o faktach – reakcją była cenzura

Podczas swojego wystąpienia Braun punktował absurdalną politykę klimatyczną UE:
– szaloną dekarbonizację,
– ubóstwo energetyczne,
– ekonomiczne samobójstwo państw europejskich.

Braun ironicznie skomentował, że von der Leyen zachowuje się, jakby była „zaklinaczem deszczu”, wierząc, że jej polityka „zmienia temperaturę całego kontynentu”.

Wskazał też, że nadużywanie przez nią władzy czyni ją osobą niebezpieczną dla Europy.

To nie były obelgi- to była mocna diagnoza polityczna, do której każdy poseł ma prawo.

Pina Picierno: arbitralna cenzorka z partyjną pałką w ręku

Wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Pina Picierno nie wytrzymała krytyki pod adresem swojej protektorki.
Wyłączyła Braunowi mikrofon i udzieliła mu reprymendy, mówiąc, że „nie można obrażać przewodniczącej”.

Gdy Grzegorz Braun zapytał konkretnie, które słowo uznała za niedopuszczalne – nie potrafiła tego wyjaśnić.

Wtedy padła ostateczna decyzja:
„Wyłączam mikrofon”.

Tak oto w XXI wieku europejska demokracja gasi polityka, który mówi nie to, co trzeba.

Dlaczego tak się boją Grzegorza Brauna?

Bo mówi rzeczy, których inni boją się powiedzieć:

  • że UE zmierza do superpaństwa,
  • że polityka klimatyczna to narzędzie kontroli społecznej,
  • że władza Brukseli wymyka się jakiejkolwiek demokracji,
  • że von der Leyen sprawuje urząd jak monarchini, a nie jak urzędnik publiczny.

Braun nie musi nikogo obrażać – sama prawda o unijnej władzy jest dla nich obraźliwa.

Kto tu naprawdę łamie zasady?

Czy „odpowiedni język”, o którym mówiła Picierno, to język poddaństwa?
Czy w PE wolno krytykować kogokolwiek… poza elitami unijnymi?
Czy Ursula von der Leyen jest już osobą nietykalną?

Wygląda na to, że w unijnej „demokracji”:

  • można nazywać Polskę „niedojrzałą”,
  • można obrażać patriotów,
  • można grozić sankcjami całym narodom,
    ale nie wolno nazwać po imieniu działań europejskiej arystokracji politycznej.

To nie jest koniec. To dopiero początek ich paniki

Im częściej wyłączają Braunowi mikrofon, tym bardziej pokazują własną słabość.
Prawdy nie da się wyłączyć przyciskiem.

Unia Europejska boi się tylko jednego: niezależnych głosów, które nie dają się ustawić.

Grzegorz Braun powiedział to, czego inni nie odważą się nawet pomyśleć.
A reakcja Brukseli tylko potwierdza, że uderzył w samo sedno.

Komentarze są zamknięte

Powiązane artykuły