Polityka

Pogarda wobec głowy państwa i Polaków

27 stycznia 20262 Mins Read
Email :034

Były wicenaczelny „Gazety Wyborczej”, wydawca polsko-ukraińskiego serwisu i aktywista zaangażowany w inicjatywy pomocowe dla Ukrainy — Jerzy Wójcik — w rozmowie z ukraińskimi mediami użył wobec prezydenta III RP Karol Nawrocki słów powszechnie uznawanych za obelżywe. Co więcej, rozszerzył je na część obywateli, mówiąc o „prawdziwych idiotach” wśród Polaków.

To nie jest polemika. To język pogardy — tym bardziej bulwersujący, że pada z ust osoby związanej z mediami, które od lat pouczają innych o standardach debaty publicznej.

Podwójne standardy liberalnych elit

Wypowiedzi Wójcika pokazują klasyczny problem III RP: kiedy obrażani są Polacy lub legalnie wybrana głowa państwa, oburzenie znika. Gdyby analogiczne słowa padły pod adresem innych narodów czy polityków z „właściwego” kręgu, reakcja medialna byłaby natychmiastowa i jednoznaczna.

Tymczasem tutaj mamy próbę usprawiedliwiania agresji słownej „słuszną sprawą”. To droga donikąd — także dla relacji międzynarodowych.

Narracja o „winnych Polakach”

Wójcik w rozmowie kreśli obraz Polaków jako społeczeństwa podatnego na „rosyjskie operacje psychologiczne”, a protesty rolników czy krytykę polityki wobec Ukrainy sprowadza do manipulacji zewnętrznych. To unieważnianie realnych problemów i interesów obywateli, a zarazem wygodny skrót myślowy: jeśli ktoś się nie zgadza, to „uległ propagandzie”.

Prawicowa perspektywa jest inna: spór o interesy narodowe nie jest nienawiścią, a krytyka decyzji rządu czy kierunku polityki zagranicznej nie czyni z nikogo „idioty”.

Relacje polsko-ukraińskie wymagają szacunku, nie obrażania

Pomoc udzielona Ukrainie po wybuchu wojny była faktem — masowym, spontanicznym i bezprecedensowym. Właśnie dlatego lekceważenie i obrażanie Polaków działa destrukcyjnie. Jeśli ktoś naprawdę chce dbać o dobre relacje, nie może budować ich na moralnym szantażu i wyzwiskach.

Szacunek jest warunkiem współpracy. Pogarda — jej końcem.

Wnioski

Można nie zgadzać się z prezydentem, rządem czy określoną linią polityczną. Nie wolno jednak normalizować języka, który dehumanizuje i dzieli — zwłaszcza gdy płynie on z ust ludzi opiniotwórczych.

Prawica mówi jasno: polska racja stanu, godność urzędu i szacunek dla obywateli nie są przedmiotem targów. Kto chce debaty — niech używa argumentów. Kto wybiera wyzwiska — sam wystawia sobie ocenę.

Komentarze są zamknięte

Powiązane artykuły