25 października w Krakowie odbyły się Targi Książki Bez Cenzury – wydarzenie, które miało być świętem wolnego słowa.
Zamiast rzetelnej relacji, TVN24 urządził ideologiczną nagonkę, wyciągając fragmenty, montując narrację i dopisując sensację tam, gdzie jej nie było.
Dziennikarze Bartosz Żurawicz i Filip Czekała ocenili książki… po okładkach, z góry szufladkując je jako „ksenofobiczne” i „nienawistne”.
Tylko dlatego, że nie pasowały do ich światopoglądu.
Targi wolności słowa kontra medialna policja myśli
Najwyraźniej w Polsce mamy wolność słowa, ale tylko dla tych, których aprobują liberalne media.
Jeśli piszesz zgodnie z linią TVN – jesteś „postępowy”.
Jeśli reprezentujesz poglądy inne, narodowe, konserwatywne – jesteś „ekstremistą”.
I tak właśnie wyglądało „dziennikarstwo” TVN:
nie analiza, nie rozmowa, ale stygmatyzacja, etykietowanie i medialny donos.
Korwin-Mikke: wolność słowa to wolność także dla poglądów trudnych
Janusz Korwin-Mikke, poproszony o komentarz, zwrócił uwagę na kluczową rzecz:
wolność słowa nie polega na możliwości mówienia tego, co wszyscy aprobują.
„Jeśli lewica czegoś nie lubi, to nie znaczy, że trzeba tego zakazać.”
Poglądy, które budzą sprzeciw, mają prawo istnieć.
Przeciwnicy mogą je krytykować – ale nie zakazywać.
Bo jeśli zaczniemy karać za opinie, to kto następny?
Patrioci? Narodowcy? Konserwatyści? Katolicy?
Historia pokazała, że cenzura zawsze zaczyna od jednych, a kończy na wszystkich.
Nie bronimy nienawiści. Bronimy prawa do debaty
W Polsce można się z kimś nie zgadzać, można krytykować ideologie, polityków, narody, mocarstwa, rządy.
To jest normalne w wolnym kraju.
Ale nie wolno tworzyć systemu, w którym jedna telewizja, jedna ideologia i jedna elita
tworzą czarną listę słów i książek.
Dziś zakazuje się książek, jutro zamyka się ludzi.
Wolność słowa ginie nie wtedy, gdy pojawiają się ostre opinie, ale wtedy, gdy nie wolno już odpowiadać.
TVN boi się wolnych Polaków
Targi Książki Bez Cenzury pokazały jedno:
Nie chodzi o książki.
Nie chodzi o okładki.
Chodzi o kontrolę nad tym, co Polacy mogą myśleć i czytać.
Lewica może pisać, wydawać, krzyczeć, obrażać, szydzić, oceniać.
Patrioci? – mają siedzieć cicho.
Otóż nie.












Komentarze są zamknięte