Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział powołanie wyspecjalizowanych prokuratur, których zadaniem ma być ściganie tzw. „hejtu”, w tym – jak podkreślają media – także wypowiedzi wobec Ukraińców. Informację podał portal OKO.press.
Zgodnie z zapowiedziami, odpowiednie rozporządzenie jest w przygotowaniu, a jego wejście w życie planowane jest już na luty. Nowe jednostki miałyby zajmować się przestępstwami na tle narodowościowym, religijnym oraz propagowaniem totalitaryzmów.
16 prokuratur w całym kraju i centralna koordynacja z Warszawy
Według informacji medialnych rozważane jest wyznaczenie 16 prokuratur rejonowych w całej Polsce, m.in. w Krakowie, Lublinie, Poznaniu, Przemyślu, Opolu czy Bydgoszczy. Dodatkowo zadaniami tymi mają zajmować się wybrane prokuratury warszawskie.
Całość ma być centralnie koordynowana przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, gdzie powstać ma specjalny zespół prokuratorów nadzorujących najważniejsze sprawy dotyczące tzw. mowy nienawiści oraz szkolących innych śledczych.
Jednym z prokuratorów wskazywanych do pracy w tym zespole jest Maciej Młynarczyk, mający wieloletnie doświadczenie w sprawach związanych z mową nienawiści.
„Hejt” bez definicji – pole do nadużyć?
Minister Żurek podkreśla, że ściganie ma dotyczyć „szeroko pojętego hejtu”, niezależnie od tego, kim jest ofiara. Jednocześnie wskazuje na rosnący problem wypowiedzi wobec Ukraińców oraz nowe zagrożenia wynikające z rozwoju sztucznej inteligencji i technologii deepfake.
Problem w tym, że pojęcie „hejtu” nie ma jednoznacznej definicji prawnej, a jego interpretacja bywa skrajnie subiektywna. Krytycy obawiają się, że w praktyce może to oznaczać ściganie nie tylko realnych gróźb czy nawoływania do przemocy, ale również niewygodnych opinii, krytyki politycznej lub debat światopoglądowych.
Państwo kontra wolność słowa
Zapowiedzi ministerstwa rodzą pytania o granice wolności słowa w Polsce. Tworzenie wyspecjalizowanych jednostek prokuratorskich do kontroli wypowiedzi obywateli może – zdaniem przeciwników tego rozwiązania – prowadzić do efektu mrożącego, w którym ludzie będą bali się publicznie zabierać głos.
Zamiast walki z realnymi przestępstwami, państwo może skupić się na reglamentowaniu opinii, szczególnie w sprawach wrażliwych politycznie i społecznie, takich jak migracja, wojna czy relacje międzynarodowe.
Kolejny krok w stronę państwa nadzoru?
Choć ministerstwo zapewnia, że chodzi wyłącznie o ochronę przed przestępstwami z nienawiści, skala planowanych działań – specjalne zespoły, centralna koordynacja i szerokie kompetencje – budzi uzasadnione obawy.
Dla wielu obserwatorów to kolejny sygnał, że państwo coraz śmielej sięga po narzędzia kontroli debaty publicznej, zamiast wzmacniać klasyczne mechanizmy prawa karnego i ochrony bezpieczeństwa obywateli.













Komentarze są zamknięte