Partia Razem ruszyła przeciwko spotkaniu z prezesem Konfederacji Korony Polskiej Grzegorzem Braunem w Piasecznie. Lewicowi działacze zachęcają do podpisywania petycji, która ma doprowadzić do zablokowania wydarzenia. Efekt może być jednak dokładnie odwrotny od zamierzonego. W sieci pojawiają się deklaracje udziału, a internauci ironizują, że Braun właśnie otrzymał darmową reklamę.
Spotkanie zaplanowano na piątek 18 września o godz. 18.00 w Centrum Edukacyjno-Multimedialnym w Piasecznie. Grzegorz Braun ma uczestniczyć w wydarzeniu zdalnie.
Jeszcze zanim doszło do dyskusji, lewica postanowiła podjąć próbę jego zablokowania.
Razem mobilizuje przeciwko Braunowi
Działaczom partii Razem nie podoba się, że w publicznej przestrzeni ma odbyć się wydarzenie z udziałem lidera KKP. Rozpoczęto więc akcję zachęcającą do podpisania petycji przeciwko spotkaniu.
Powstaje zasadnicze pytanie: dlaczego o tym, którego legalnie działającego polityka mogą słuchać mieszkańcy Piaseczna, miałaby decydować grupa jego politycznych przeciwników?
Jeżeli Razem nie zgadza się z Braunem, może zorganizować własne spotkanie. Może zaprosić swoich polityków, przedstawić argumenty, polemizować, krytykować i przekonywać mieszkańców.
Na tym przecież powinna polegać demokracja.
Próba niedopuszczenia przeciwnika do głosu jest czymś zupełnie innym.
Demokracja, ale tylko dla wybranych?
Lewica bardzo często mówi o pluralizmie, tolerancji i demokracji. Te piękne hasła zostają jednak wystawione na próbę wtedy, gdy trzeba zaakceptować prawo do publicznego wystąpienia człowieka reprezentującego zupełnie inne poglądy.
Wolność słowa nie polega na tym, że mogą przemawiać wyłącznie osoby, z którymi się zgadzamy.
Jeżeli czyjeś wypowiedzi łamią prawo, istnieją odpowiednie procedury i instytucje. Jeżeli natomiast chodzi wyłącznie o to, że część środowisk uważa poglądy Brauna za niedopuszczalne, to nie jest wystarczający powód, by odbierać innym możliwość uczestnictwa w jego spotkaniu.
Mieszkańcy są dorosłymi ludźmi. Sami mogą zdecydować, kogo chcą słuchać.
Internauci: „Lepszej reklamy nie potrzeba”
Akcja Razem może tymczasem przynieść rezultat dokładnie przeciwny do zamierzonego.
Informacja o wydarzeniu zaczęła docierać do kolejnych osób, a w internecie pojawiają się deklaracje udziału w piątkowym spotkaniu.
Komentujący ironizują:
„Lepszej reklamy nie potrzeba”.
I rzeczywiście – trudno wymyślić skuteczniejszy sposób promocji wydarzenia niż rozpoczęcie politycznej akcji mającej doprowadzić do jego odwołania.
Osoby, które wcześniej nawet nie wiedziały o spotkaniu, właśnie się o nim dowiadują.
Efekt Streisand w praktyce?
To klasyczny mechanizm: próba usunięcia albo ograniczenia dostępu do informacji powoduje, że zaczyna interesować się nią znacznie więcej ludzi.
Im głośniejsze będą wezwania do blokowania Brauna, tym więcej osób może zadać sobie proste pytanie:
„Co takiego ma powiedzieć, że tak bardzo nie chcą, żebyśmy tego usłyszeli?”
I właśnie wtedy polityczna cenzura zaczyna pracować na korzyść człowieka, którego miała uciszyć.
Braun rośnie, a przeciwnicy wciąż stosują tę samą metodę
Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej stają się coraz bardziej zauważalną siłą na polskiej prawicy.
Jednocześnie przeciwnicy prezesa KKP regularnie próbują przedstawiać go jako polityka, którego należy izolować, usuwać z debaty albo otaczać kolejnymi „kordonami sanitarnymi”.
Problem polega na tym, że wyborcy widzą te działania.
Im mocniej establishment próbuje wskazywać ludziom, którego polityka nie powinni słuchać, tym większa część społeczeństwa może nabierać ochoty, żeby posłuchać go osobiście i wyrobić sobie własne zdanie.
Boją się Brauna czy jego argumentów?
Partia Razem ma pełne prawo krytykować prezesa KKP. Może zorganizować demonstrację, wydać oświadczenie albo przeprowadzić debatę.
Ale równie oczywiste powinno być prawo mieszkańców Piaseczna do uczestnictwa w legalnym spotkaniu politycznym.
Jeżeli politycy Razem uważają poglądy Brauna za błędne, rozwiązanie jest bardzo proste:
niech spróbują pokonać go argumentami.
Nie petycją. Nie naciskiem na organizatorów. Nie próbą niedopuszczenia do wydarzenia.
Argumentami.
Piaseczno może odpowiedzieć frekwencją
Ostatecznie najlepszą odpowiedź dadzą sami mieszkańcy.
Jeżeli nie interesuje ich spotkanie z prezesem KKP – nie przyjdą. Jeżeli chcą posłuchać Grzegorza Brauna – powinni mieć taką możliwość.
To właśnie nazywa się wolnością.
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że akcja Razem może sprawić, iż 18 września zainteresowanie wydarzeniem będzie znacznie większe, niż byłoby bez całego zamieszania.
Lewica chciała zatrzymać spotkanie.
Może się okazać, że właśnie zrobiła mu najlepszą reklamę.













Komentarze są zamknięte