W Parlamencie Europejskim doszło do kolejnej ostrej wymiany zdań wokół historii i relacji polsko-ukraińskich. Tym razem spór wywołał gest europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która podczas debaty dotyczącej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej podarła kartkę symbolizującą czerwono-czarną flagę kojarzoną z Ukraińską Powstańczą Armią (UPA).
Na jej zachowanie zareagował europoseł Robert Biedroń.
Biedroń skrytykował gest europosłanki
Robert Biedroń odniósł się do zachowania Ewy Zajączkowskiej-Hernik we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Według europosła UPA walczyła nie tylko przeciwko Polakom, ale również przeciwko Związkowi Sowieckiemu. W swoim komentarzu zasugerował także, że gest europosłanki może być korzystny dla rosyjskiej narracji.
Wpis szybko wywołał szeroką dyskusję w internecie.
Ostra odpowiedź Zajączkowskiej-Hernik
Ewa Zajączkowska-Hernik odpowiedziała Robertowi Biedroniowi równie mocnym wpisem.
Europosłanka stwierdziła, że sprzeciw wobec symboliki UPA nie ma nic wspólnego z popieraniem Rosji, a odnoszenie każdej krytyki Ukrainy do działań Władimira Putina uznała za całkowicie bezzasadne.
Jej odpowiedź również odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych.
Spór o ocenę UPA trwa od lat
Ocena działalności Ukraińskiej Powstańczej Armii od wielu lat pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich.
W Polsce UPA jest powszechnie kojarzona przede wszystkim z ludobójstwem dokonanym na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Z kolei na Ukrainie część środowisk postrzega jej członków jako uczestników walki o niepodległość państwa.
To właśnie odmienne spojrzenie na historię regularnie prowadzi do politycznych sporów.
Historia nadal dzieli
Dyskusja wokół symboliki UPA ponownie pokazuje, że kwestie historyczne pozostają jednymi z najbardziej emocjonalnych tematów w polskiej debacie publicznej.
Każda kolejna wypowiedź polityków dotycząca Wołynia, OUN czy UPA wywołuje silne reakcje społeczne, a spór o pamięć historyczną nadal wpływa na relacje pomiędzy Polską i Ukrainą.















Komentarze są zamknięte