• Home
  • Aktualności
  • AfD rozbija niemiecki establishment. Prezes Korwin-Mikke ostrzega Polaków: silne Niemcy zawsze wymagają czujności
Aktualności

AfD rozbija niemiecki establishment. Prezes Korwin-Mikke ostrzega Polaków: silne Niemcy zawsze wymagają czujności

12 września 20265 Mins Read
Email :2

Niemiecki establishment dostał potężny cios. Prawicowa Alternatywa dla Niemiec zdeklasowała konkurencję w wyborach do landtagu Saksonii-Anhalt, zdobywając 43,8 proc. głosów. Do samodzielnej większości zabrakło AfD zaledwie trzech mandatów.

Polityczny „kordon sanitarny”, którym przez lata próbowano otoczyć niemiecką prawicę, zaczyna pękać. Milionów wyborców nie da się bowiem unieważnić za pomocą medialnych etykiet.

Dla Polski pojawia się jednak znacznie ważniejsze pytanie: czy rosnąca w siłę niemiecka prawica rzeczywiście leży w naszym interesie?

Prezes Janusz Korwin-Mikke ostrzega przed naiwnością.

Niemcy mają dość dotychczasowej polityki

Wynik AfD pokazuje skalę buntu przeciwko polityce prowadzonej przez niemiecki establishment.

Masowa migracja, Zielony Ład, coraz droższa energia, problemy przemysłu, ideologizacja życia publicznego i podporządkowywanie kolejnych dziedzin polityki decyzjom podejmowanym na szczeblu unijnym – coraz większa część Niemców mówi temu wszystkiemu: dość.

Przez lata próbowano ich przekonywać, że głosowanie na AfD jest czymś niemal niedopuszczalnym. Partię izolowano, demonizowano, a jej wyborców przedstawiano jako problem dla demokracji.

Efekt?

43,8 proc.

To już nie jest margines. To potężna siła polityczna.

Prezes Korwin-Mikke: „Trzeba uważać”

Część polskiej prawicy może patrzeć na sukces AfD z satysfakcją. Prezes Janusz Korwin-Mikke zwraca jednak uwagę na podstawową rzecz, o której nie wolno zapominać.

– AfD z punktu widzenia polskiego to nie jest ideał. Trzeba uważać – ocenił prezes Korwin-Mikke.

To niezwykle ważne zastrzeżenie.

AfD jest prawicowa, ale jest przede wszystkim niemiecka.

Ma bronić interesów Niemców. Polska prawica ma natomiast obowiązek bronić interesów Polaków. Te interesy czasami mogą być wspólne, ale wcale nie muszą takie być zawsze.

„Niemcy wstają z kolan”

W rozmowie z Markiem Skalskim na kanale Biblioteka Wolności prezes Korwin-Mikke zwrócił uwagę na historyczne znaczenie zachodzących zmian.

– Pamiętajmy, że Unia Europejska została powołana między innymi po to, żeby związać ręce Niemcom, żeby Niemcy nigdy się nie odrodziły, nigdy nie wstały z kolan. Otóż Niemcy w tej chwili wstają z kolan – powiedział.

I właśnie tutaj zaczyna się problem, który z polskiej perspektywy jest znacznie poważniejszy niż pytanie, czy AfD podoba się niemieckim mediom.

Silne, świadome własnego interesu narodowego Niemcy zawsze powinny zapalać w Warszawie lampkę ostrzegawczą.

Historia każe patrzeć Niemcom na ręce

Prezes Korwin-Mikke przypomniał także historyczne doświadczenia naszego kraju.

– Już dwie wojny światowe wywołały Niemcy. Niemcy to był wspaniały kraj, kiedy były podzielone na 300 ileś krajów. Granica polska z Niemcami była najspokojniejszą granicą w Europie i dopiero zjednoczenie Niemiec spowodowało odrodzenie – mówił.

Można dyskutować o szczegółach tej historycznej diagnozy, szczególnie w odniesieniu do skomplikowanych przyczyn I wojny światowej. Nie zmienia to zasadniczego przesłania.

Polska ma za sobą zbyt wiele tragicznych doświadczeń, aby bezrefleksyjnie cieszyć się z rosnącej potęgi Niemiec – niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi w Berlinie.

Nie zamieniajmy niemieckiej lewicy na niemiecką prawicę

AfD może być dla polskiej prawicy partnerem w walce przeciwko federalizacji Unii Europejskiej, masowej migracji czy najbardziej radykalnym elementom polityki klimatycznej.

W tych sprawach warto rozmawiać.

Nie oznacza to jednak, że polska prawica powinna nagle zostać fanclubem AfD.

Berlin pozostaje Berlinem.

Niemiecki interes gospodarczy, energetyczny czy geopolityczny nie stanie się automatycznie polskim interesem tylko dlatego, że kanclerz będzie reprezentował prawicę zamiast CDU, SPD czy Zielonych.

Polska musi przestać szukać zagranicznych opiekunów.

Ani Berlin, ani Bruksela, ani Waszyngton

Przez ostatnie dekady kolejne polskie ekipy zachowywały się tak, jakby Rzeczpospolita zawsze musiała mieć jakiegoś wielkiego patrona.

Jedni oglądają się na Berlin i Brukselę. Drudzy niemal każdą decyzję Waszyngtonu traktują jak polecenie, które Polska powinna wykonać.

Prawdziwa polityka narodowa wygląda inaczej.

Z Niemcami współpracujemy, kiedy jest to korzystne dla Polski.

Ze Stanami Zjednoczonymi współpracujemy, kiedy jest to korzystne dla Polski.

Z państwami naszego regionu współpracujemy, kiedy jest to korzystne dla Polski.

A kiedy interes innego państwa uderza w interes Rzeczypospolitej – mówimy „nie”.

AfD idzie po Niemcy. Polska musi pilnować własnego podwórka

Sukces AfD jest niewątpliwie potężnym ciosem wymierzonym w niemiecki liberalno-lewicowy establishment. Pokazuje również, że polityczna rewolucja na Zachodzie nie jest już tylko internetowym marzeniem.

Niemcy naprawdę się zmieniają.

Dla Polski nie powinno to jednak oznaczać ani strachu, ani bezkrytycznego zachwytu.

Prezes Korwin-Mikke słusznie przypomina o rzeczy najważniejszej: patrzmy na Niemcy z punktu widzenia polskiego interesu narodowego.

Nie interesu AfD. Nie interesu CDU. Nie interesu Brukseli.

Interesu Polski.

Możemy cieszyć się, że niemiecki establishment traci monopol na władzę. Możemy kibicować rozbijaniu Zielonego Ładu, polityki masowej migracji i unijnego centralizmu. Jednocześnie musimy pamiętać, że odrodzona niemiecka polityka narodowa będzie służyła przede wszystkim Niemcom.

Dlatego silna niemiecka prawica wymaga silnej polskiej prawicy. Nie po to, żeby Berlinowi przyklaskiwać, lecz żeby skutecznie bronić polskiej racji stanu.

Komentarze są zamknięte

Powiązane artykuły